Wymieniona na silniejszego partnera

Wymieniona na silniejszego partnera

Autor: Rosalind Cavendish

Rozdział 3: Wypadek samochodowy
Autor: Rosalind Cavendish
13 cze 2026
Perspektywa Elary Serce waliło mi w piersi. Zrobiłam kolejny krok i wyciągnęłam do niego rękę. Ostry krzyk przeciął powietrze. Lilith osunęła się na ziemię. Chwyciła się za pierś, sapiąc i płacząc: – Nie… moja pierś… Conrad otrząsnął się z transu. Podbiegł do niej w panice. – Boże! Co się dzieje? – Klatka piersiowa… boli… – Łzy spływały po twarzy Lilith. – Po prostu pozwól mi odejść, Conradzie. Ewidentnie między tobą a twoją partnerką wciąż coś jest. Więź… jak mogę z tym wygrać? – Łączy nas miłość! Ona zwycięża wszystko! – powiedział stanowczo Conrad. – Chodź! Zabiorę cię do szpitala. Podniósł ją na ręce, drugą dłonią chwytając Ronina. Przed wyjściem posłał mi nienawistne spojrzenie. – Nie zmuszaj mnie do rozwodu, Elaro! – warknął. – Jeśli to zrobię, zostaniesz bez pieniędzy i nie będziesz miała dokąd pójść. Więc od teraz bądź miła dla Lilith i Ronina. Tylko to zagwarantuje ci miejsce pod moim dachem! Wypadł z pomieszczenia, zostawiając mnie ze złamanym sercem. Może powinnam zrobić to, co sugerowała Hadley – wynająć dobrego prawnika i zagwarantować sobie podstawowy byt na przyszłość. Ale Conrad był potężnym Alfą, a ja nie miałam nawet pieniędzy na porządnego prawnika. Nie wygrałabym z nim w sądzie. Zaszyłam się w swoim pokoju, błądząc myślami i nie wiedząc, co robić dalej. Następnego ranka odebrałam telefon z pracy. Jeden z pracowników projektu Aurelia Metropolis powiedział mi, że prezes Jarek chce omówić naszą umowę. Może usłyszał o moim rozwodzie i miał wątpliwości co do naszej współpracy. Z trudem zwlekłam się więc z łóżka i poszłam do biura. Ku mojemu zaskoczeniu, gdy weszłam, jedyną osobą w biurze była Lilith. – Co ty tutaj robisz? – zapytałam zdumiona. – I gdzie są wszyscy? Posłała mi kpiący uśmiech. – Powiedziałam im, żeby wzięli wolne. O, i rozmawiałam już z prezesem Jarkiem, zaprosiłam go tutaj na podpisanie umowy. Nie ma za co. Nie mogłam w to uwierzyć. – Nie masz prawa. To moje biuro! – warknęłam. Zachichotała, wyraźnie zadowolona moją wściekłością. – Już nie. Powiedziałam Conradowi, że chcę projekt Aurelia Metropolis. A on odparł, że mogę go mieć. Wybałuszyłam oczy z szoku. Pracowałam nad tym projektem dniami i nocami, przygotowując budżety, szkicując wnioski i szukając inwestorów. A teraz projekt, w który włożyłam całe serce i duszę, stał się prezentem od mojego męża dla jego kochanki. – Skąd ta zszokowana mina? Wiesz przecież, że Conrad dałby mi wszystko. – Lilith okręciła pasmo włosów wokół palca, uśmiechając się. – Ten projekt to nic specjalnego. Ale będzie dobrym odskocznią, bym mogła zostać Luną Conrada. Patrzyłam na nią, oddychając szybko. – Chcesz być Luną Conrada? – krzyknęłam. – A… ale przecież mówiłaś, że jesteś tu po prostu z miłości. I że nie interesuje cię to stanowisko! – O mój Boże, uwierzyłaś w to? To tylko gadka pod Conrada! – uśmiechnęła się wykrzywionym uśmiechem. – Oczywiście, że chcę być Luną. Po co innego marnowałabym czas na Conrada? Cofnęłam się o krok, drżąc na całym ciele. – Ty go nie kochasz! Po prostu skaczesz od jednego Alfy do drugiego! Powiem mu o wszystkim… – Bardzo proszę. Zobaczymy, czy ci uwierzy. – Lilith zachichotała, podchodząc do mnie krok po kroku. – Conrad ślepo mi ufa. Zrobiłby dla mnie wszystko… Pozwól, że zdradzę ci mały sekret. Pamiętasz swoje poronienie? Przeszył mnie dreszcz. – …Co? Lilith pochyliła się w moją stronę z wyniosłym uśmiechem. – Nie mogłam zatrzymać Ronina, kiedy go urodziłam. Więc Conrad zasugerował, by sprowadzić go tutaj i powiedzieć tobie, że jest adoptowany. Ale pech chciał, że ty też byłaś wtedy w ciąży. Naprawdę się zmartwiłam: jeśli kobieta ma własne dziecko, jak mogłaby być dobra dla adoptowanego? I wiesz, co Conrad na to powiedział?" Patrzyłam na nią z przerażeniem, mój umysł zamarł. "Conrad powiedział: «Po prostu pozbądźmy się jej dziecka i po problemie»". Lilith roześmiała się serdecznie. "Dodał tojadu do twojego napoju i twoje dziecko po prostu z ciebie wypłynęło. Potem sprowadził Ronina jako twoje jedyne dziecko… Oto jak daleko posunąłby się Conrad dla mnie!” Cały świat zawalił się wokół mnie. Szok, gniew, niedowierzanie… niemal rozdarły mi duszę! – Nie…. NIE!! – Potrząsnęłam głową, łzy płynęły mi po twarzy. – To nieprawda… Conrad nigdy by… Pójdę go zapytać! – Jak chcesz, Elaro – zachichotała Lilith. Odepchnęłam ją, odwróciłam się gwałtownie i wypadłam z biura. Musiałam zobaczyć się z Conradem. Chciałam mu powiedzieć, że Lilith wcale go nie kocha. Że go wykorzystuje. I chciałam usłyszeć jego wyjaśnienia. Wiedziałam, że nie zamordował naszego dziecka. Wybiegłam z budynku i ruszyłam przez ulicę. Kątem oka zobaczyłam ciężarówkę pędzącą w moją stronę z pełną prędkością. Było za późno na unik. HUK!!! Ciężarówka uderzyła we mnie, posyłając mnie w powietrze, a potem runęłam na ziemię. Ból przeszył moje ciało. Wzrok mi się rozmazał. Pode mną zaczęła kałuża krwi. Niewyraźnie widziałam, jak kierowca ciężarówki wyskakuje z kabiny i podchodzi do mnie. – Po… pomocy… – jęknęłam słabo przez łzy. – Pro…szę… Jednak kierowca rzucił mi tylko obojętne spojrzenie i odwrócił się do Lilith: – Panno Lilith, co dalej? – Wywieź ją do lasu i zakop. – Lilith spojrzała na mnie z góry ze słodkim uśmiechem. – Gdy ona zniknie, Conrad nie będzie miał wyjścia i mianuje mnie Luną. Byli w zmowie. To było morderstwo. Ale siły mnie opuściły. Zamknęłam oczy, drżąc, i osunęłam się w ciemność.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3: Wypadek samochodowy – Wymieniona na silniejszego partnera | Czytaj powieści online na beletrystyka