Varkas:
Patrzyłem, jak Garrick wychodzi z ambulatorium i nie mogłem powstrzymać pytającego uniesienia brwi, ciekaw, co on w ogóle tam robił.
Minęło kilka dni od incydentu między Sloane a Sienną i choć rany Sloane w większości się goiły, lekarze uznali, że najlepiej będzie, jeśli zostanie w izbie chorych, dopóki nie upewnią się, że wszystko z nią w porządku.
– Coś nie tak? – zapytałem, a on pokręci
















