Sloane:
Ciało mnie bolało, kiedy otworzyłam oczy i odkryłam, że leżę sama na łóżku.
Varkas, który wciąż miał na sobie garnitur, uniósł brew, po czym wywrócił oczami i rzucił w moją stronę serwetkę. Spojrzałam na nią i zmarszczyłam brwi, czując jej zapach.
To był ślad po moim soku i jego nasieniu.
„Nie jesteś dziewicą, więc twoja krew nie była potrzebna. To wystarczy jako dowód, wraz ze znakiem ugryzienia na twojej szyi” – powiedział, a moje serce zamarło.
„Wchodzili do pokoju?”
„Powinnaś być wdzięczna, że w ogóle zgodzili się dać nam w tym «prywatność»” – odparł, poprawiając krawat. „To będzie od teraz twój pokój i nie spodziewam się widzieć cię w moim”.
„To nasza pierwsza noc…”
„Dostałaś swoją pierwszą noc, a konkretnie pół godziny” – uciął, a ja odwróciłam od niego wzrok. Serce mnie bolało, gdy usiadłam; syknęłam, czując pieczenie na szyi. Kły tego człowieka wbiły się głęboko w moją skórę i choć wiedziałam, że technicznie mnie nie naznaczył – nie trafił w odpowiednią żyłę – to wiedziałam, że to wystarczyło, by wpompować we mnie swój zapach i oznaczyć mnie jako jakąś nałożnicę.
„Idziesz, Varkas?” – głos Sienny zaskoczył mnie i wymagało to ode mnie całej siły woli, by nie pisnąć słowa, gdy zaciskałam palce na prześcieradle. Mężczyzna nawet na mnie nie spojrzał, idąc w jej stronę. Moje serce waliło w piersi, a ja kręciłam głową w agonii i wściekłości.
„Daj mi minutę, Sienno” – powiedział, a ona skinęła głową i cofnęła się, wychodząc z pokoju. Spojrzał na mnie przez ramię, a ja musiałam walczyć z grymasem bólu, czując na sobie jego wzrok. Myśl o tym, że muszę znosić to wszystko sama, była nie do zniesienia, a wiedząc, że nawet moja matka stoi w tym po jego stronie, czułam się po prostu opuszczona. „Nasza więź to tylko układ na pokaz, czy wyrażam się jasno? To, co stało się dziś w nocy, to TYLKO umowa dla starszyzny”.
„Co zrobiłam źle, Varkas…?”
„Alfa Varkas” – poprawił mnie. „Jesteś dla mnie nikim i nie muszę dodawać, że niczym w porównaniu do mojej klasy. Zacznij się tak zachowywać, zanim cię do tego zmuszę”.
„Dlaczego to robisz?” – zapytała, kręcąc głową. „Na pewno coś zrobiłam…?”
„Jeszcze jedno pytanie i sprawię, że połkniesz ten swój język” – warknął, uciszając mnie. Spuściłam wzrok na kolana, a on parsknął, po czym otworzył drzwi. „Tego mi brakowało w życiu, pieprzonej omegi, której wydawało się, że ma prawo patrzeć na Alfę, a co dopiero z nim rozmawiać”.
Trzasnął drzwiami, a łzy napłynęły mi do oczu, zanim zdążyłam je powstrzymać. Serce mnie bolało, a ja zacisnęłam pięści, próbując znaleźć wyjście z tego bagna, w którym utknęłam.
Nigdy nie sądziłam, że będę musiała się z czymś takim mierzyć, zwłaszcza że wierzyłam, iż nasza dwójka została dla siebie wybrana z tak wielu powodów. To jednak udowadniało mi, jak bardzo się myliłam, zgadzając się na to – nie żeby starszyzna dała mi w ogóle jakiś wybór.
Wstałam z krawędzi łóżka, ignorując ból między nogami. Może i krwawiłam, ale on nie wiedział, że to był mój pierwszy raz. Łzy płynęły mi po policzkach, gdy szłam do łazienki, by napuścić wody do wanny.
„Wiesz, ostatnią rzeczą, jakiej bym się spodziewała, było to, że ta suka nie będzie dziewicą” – usłyszałam głos Sienny za drzwiami, gdy wychodziłam z łazienki po świeże ubrania. Musiałam przynajmniej zdjąć tę sukienkę.
„Może zamkniemy już ten temat, Enna? Ostatnią rzeczą, której teraz potrzebuję, jest przypominanie mi o brudzie, którego właśnie dotykałem” – powiedział Varkas, sprawiając, że moje serce pękło. „Ale muszę przyznać, że nie obraziłbym się, gdybyś przygotowała mi kąpiel. Wiesz, coś, co mnie oczyści, pomoże mi się zrelaksować…”
Wróciłam do łazienki bez słowa, czując, jak świat zaczyna wirować. Odkręciłam kran i przemyłam twarz, próbując opanować szloch i ochłodzić ciało, ale ból, który czułam, był nie do opisania.
„Brud?” – szepnęłam do siebie. „Dla niego jestem po prostu brudem?”
Przełknęłam ślinę, zmuszając się do zaakceptowania jego słów, ale wiedziałam, że bez względu na to, co zrobię, nie będę w stanie tego po prostu przełknąć. Serce mnie bolało, gdy kurczowo chwyciłam się zlewu, po czym wyszłam z łazienki. Podeszłam do okna i otworzyłam je, potrzebując świeżego powietrza.
Słowa matki dźwięczały mi w uszach i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jestem zupełnie sama, zmuszona do zaakceptowania losu, którego nawet nie rozumiałam.
„Nie jesteś czystej krwi, twój ojciec ledwo zdołał wynegocjować to porozumienie dla bezpieczeństwa nas wszystkich”. Serce mi pękło na to wspomnienie. Patrząc przez okno, znów zaczęłam płakać, wpatrując się w nocne niebo. Było usiane gwiazdami, a sierp księżyca przyglądał się moim łzom.
„Jesteś zupełnie sama” – wymamrotałam do siebie, wypowiadając na głos swoje myśli. „Więc co zamierzasz teraz zrobić, Sloane?”
















