Sloane:
Przez dłuższą chwilę milczałam, czując narastający ciężar w piersi.
I choć nie rozumiałam, co dokładnie się dzieje, wiedziałam, że mężczyźni nie odeszli na bok tylko po to, by porozmawiać o „błahym” problemie.
Coś wisiało w powietrzu. Cokolwiek to było, było złe.
— Jutro musimy jechać na przymiarki — powiedziała Alessia, wyrywając mnie z zamyślenia. Spojrzałam na nią pytająco, próbując prz
















