Sloane:
Otworzyłam oczy, czując zapach mocnych perfum podsuwanych mi pod nos.
Zakaszlałam w odpowiedzi, a pielęgniarka stojąca nade mną cofnęła się, pozwalając mi odetchnąć, po czym uśmiechnęła się łagodnie.
Nie musiałam patrzeć w bok, by wiedzieć, że Varkas siedzi na kanapie. Choć wiedziałam, że powinno to być teraz moim najmniejszym zmartwieniem, poczułam narastający niepokój.
— Przepraszam, Lun
















