Varkas:
Przesunąłem palcami po włosach Sienny, gdy leżała na mojej piersi.
Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała przy każdym oddechu, a ja nie mogłem powstrzymać uśmiechu na widok tego, jak spokojna się wydawała.
— Przynosisz mi spokój — powiedziałem, a ona spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem na ustach i odwróciła się w moją stronę. Przesunęła dłonią po mojej piersi, leżąc na brzuchu, a ja zacieśniłem uścisk na jej plecach.
Minął miesiąc od „parowania” i na szczęście od tego czasu nie aranżowano żadnych spotkań, abyśmy mogli nacieszyć się naszym „pierwszym miesiącem” razem. Wiedziałem jednak, że ten czas dobiega końca i nawet wspólne chwile moje i Sienny zostaną ukrócone.
— Cieszę się, że przynajmniej w czymś jestem dobra — powiedziała, a ja uśmiechnąłem się kpiąco.
— Jesteś dobra w wielu rzeczach — odparłem, przyglądając się, jak przygryza dolną wargę. Położyłem palec na jej ustach, a ona westchnęła, kręcąc głową. — Ale jeśli nadal będziesz tak przygryzać wargę, oboje będziemy mieli problem.
— Runda lub dwie nie stanowiłyby problemu — rzuciła, na co uśmiechnąłem się szerzej, po czym obróciłem ją na plecy. Mój członek był już twardy między nogami. Rozprowadziłem jej uda prawym kolanem, po czym usadowiłem się między nimi. Jej oczy spotkały moje, a ja wydałem z siebie niski warkot, zanim wcisnąłem żołądź w jej wnętrze.
Rozchyliła usta, a ja oparłem czoło o jej czoło. Nie byłem w nastroju na grę wstępną i wiedziałem, że Siennie nie przeszkadzało, gdy nie chciałem tracić czasu. — Myślę, że na jednej czy dwóch rundach się nie skończy, Enna.
— Tak długo, jak pozwoli ci to zapomnieć o tym, co cię gryzie…
Pukanie do drzwi przerwało naszą rozmowę, a ja zmarszczyłem brwi. Nikt nie pukałby o tej porze, chyba że stało się coś pilnego. Wiedząc o tym, poczułem narastające znużenie, gdy wstawałem. Owinąłem prześcieradło wokół bioder i czekałem, aż Sienna się zakryje, zanim otworzyłem drzwi.
Moje oczy spoczęły na jednym z gammów, Levittcie, a ja potrząsnąłem głową pytająco. — Lepiej, żeby ktoś właśnie umierał.
— Luna Sloane została właśnie przyłapana na próbie ucieczki z Rookery — powiedział, a ja warknąłem. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałem, były kolejne kłopoty, a zdawało mi się, że ta mała suka ma w głowie więcej, niż mogłoby się wydawać.
— Gdzie ona jest? — zapytałem, wychodząc z pokoju i zostawiając Siennę na łóżku.
— PUŚĆCIE MNIE! — usłyszałem krzyk Sloane, która próbowała wyrwać rękę z uścisku Garricka, mojego bety. Jego oczy spotkały moje z oddali, a ja skinąłem mu głową, by ją puścił. Chciała rzucić się do ucieczki, ale złapałem ją za rękę, zaciskając palce na jej nadgarstku.
— Dokąd ty się, kurwa, wybierałaś?
— Alfa? — zapytała, przełykając ślinę, gdy na mnie spojrzała. Jej serce waliło jak oszalałe, a ja warknąłem ostrzegawczo, nie chcąc, by myślała, że ujdzie jej to na sucho. Ostatnią rzeczą, z jaką chciałem się użerać, były problemy jakiejś suki omegi, ale wyglądało na to, że ona miała inne plany.
— Zadałem kurewskie pytanie i sugeruję, żebyś na nie, kurwa, odpowiedziała — rzuciłem ostrzegawczo. Jej serce biło coraz szybciej. Przez chwilę patrzyła na prześcieradło, po czym cofnęła się, próbując wyrwać się z mojego uścisku. — ODPOWIADAJ!
Zarówno Garrick, jak i Levitt spojrzeli na kobietę, potem na mnie, po czym spuścili wzrok. Wargi Sloane zadrżały i zanim zdążyła się powstrzymać, z jej piersi wyrwał się szloch. Jej tętno przyspieszyło drastycznie i nie mogłem powstrzymać grymasu, gdy zobaczyłem, jak jej oczy wywracają się do tyłu.
Złapałem ją w ramiona, podtrzymując, zanim uderzyła głową o ziemię, a z moich ust wydobył się niski warkot na jej widok.
— Lepiej, żeby to nie była jedna z twoich chorych gierek, omego — mruknąłem, podnosząc ją na ręce. Mężczyźni patrzyli na mnie przez chwilę, a ja wziąłem głęboki oddech, spoglądając na kobietę. — Wezwijcie medyków do jej pokoju. Chcę, żeby ją zbadali.
Levitt skinął głową i cofnął się, a ja ruszyłem w stronę jej sypialni, gdy Sienna otworzyła drzwi mojego pokoju.
— Varkas? — zapytała, mrużąc oczy z dezorientacją, a ja wywróciłem na nią oczami, co sprawiło, że wzdrygnęła się, gdy Garrick potrząsnął głową. — Co to znaczy, że straciła przytomność?
Garrick ruszył za mną, nie fatygując się z odpowiedzią, i pobiegł przodem do jej drzwi. Otworzył je i patrzył, jak wchodzę, po czym położyłem ją na łóżku.
— Co zamierzasz teraz zrobić? — zapytał, a ja prychnąłem.
— Zobaczymy, w co tym razem gra, i dopiero wtedy ukarzę ją za próbę ucieczki w chwili, gdy wie, że nasze obowiązki mają się zacząć — powiedziałem, piorunując kobietę wzrokiem. Spojrzał na nią przez moment, po czym przeniósł wzrok na mnie. — Idź i zostań z Sienną. Znając ją, zaraz zacznie robić awanturę, a ostatnią rzeczą, jakiej chcę, jest użeranie się z furią kolejnej kobiety.
Garrick skinął głową, cofnął się i wyszedł przez drzwi, a ja skupiłem uwagę na Sloane, której klatka piersiowa unosiła się i opadała przy każdym oddechu. Jej serce biło szybko, a ja wywróciłem oczami, widząc otwierające się drzwi, w których stanęła lekarka watahy.
— Alfa?
— Zbadaj ją — powiedziałem, wskazując na Sloane. Kobieta skinęła głową i podeszła do niej, podczas gdy ja zrobiłem krok w tył.
Zobaczymy, w jaką to gównianą gierkę próbujesz teraz grać…
















