Sloane:
Wyszłam z domu, marszcząc brwi, gdy poczułam zapach jedynej osoby, której nie chciałam widzieć.
Jej oczy spotkały moje, gdy siedziała na kanapie na ganku. Z moich piersi wyrwało się mimowolne, niskie warknięcie, co wywołało jej śmiech.
— No proszę, proszę, zdaje się, że wpadłaś w jego pułapkę i uwierzyłaś w jego „uprzejme” słowa mocniej niż powinnaś, czyż nie? — zapytała, a ja zacisnęłam p
















