Prawie zapomniałam, że mamy strych. Szukanie czegokolwiek tam na górze, w domu bez prądu i to w nocy, nie było mądre. Ryker i ja zasiedliśmy tam jednak, przeglądając pudła, z których wiele nadawało się tylko do wyrzucenia. Dach przeciekał, co zniszczyło większość kartonów.
Obserwowałam Rykera siedzącego na rozklekotanym krześle kempingowym, które ledwo trzymało się w całości. Wyciągał kolejne znis
















