— Seraphino.
Wzdrygnęłam się. Za każdym razem, gdy ktoś używał mojego pełnego imienia, oznaczało to kłopoty.
— Co? — Odwróciłam się i zobaczyłam Kierana opartego o regał z książkami.
W bibliotece panował spokój, zwłaszcza że było późne popołudnie. Nawet bibliotekarza nie było na miejscu. Przy zawieszonych zajęciach nie było potrzeby się uczyć, choć ja chciałam czymś zająć ręce. Dziś wieczorem miał
















