Odryglowałam drzwi i otworzyłam je gwałtownie. Gdyby to był podstęp, zginęłabym na miejscu. Moja pierś falowała, gdy wpatrywałam się w Rykera stojącego na progu. Rzuciłam mu się w ramiona. Ryker mocno mnie objął. Seria szlochów wstrząsnęła moim ciałem.
– To ty – załkałam.
Ryker gładził mnie po włosach i całował w ramię. – Hej, skarbie.
Zerknęłam mu przez ramię, by upewnić się, że nikt nie patrzy.
















