Stanęłam przed Rykerem. Przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej, pilnując, bym miała ubranie mocno przyciśnięte do nagiego ciała.
– Nie będziecie się zabijać – oznajmiłam.
Chrapy Kierana rozszerzyły się, a on sam uśmiechnął się kpiąco. – Seraphino. Zamierzam go zabić.
Zmniejszył dystans. Ryker odepchnął mnie na bok. Wylądowałam w ramionach Brooksa. Uwięził mnie w uścisku. Kieran zamachnął się
















