Bezwilcza Omega: Tajemnica Ravenspire

Bezwilcza Omega: Tajemnica Ravenspire

Autor: milktea

Ryker
Autor: milktea
12 cze 2026
„Jak to: zostaw ją w spokoju? Nie widziałeś, co zrobiła Kellanowi?” Widziałem wszystko i sam nie mogłem w to uwierzyć. To było całkiem imponujące. Kellan tarzał się po ziemi jak idiota, wyjąc i skomląc. Uszczypnąłem się w nasadę nosa. Sam się o to prosił. Był świetnym wojownikiem, ale zaczynałem mieć wątpliwości, czy nadaje się na mojego betę. „Widziałem wszystko, Garret” — rzuciłem do wysokiego gościa o kruczoczarnych włosach, który również ubiegał się o pozycję bety. Mała, rudowłosa omega wpatrywała się we mnie, jakbym był najwyższą wieżą, jaką kiedykolwiek widziała. Potem jej ładne, niebiesko-zielone oczy zaczęły mętnieć. „Czym ty jesteś?” — wykrztusiła, zanim jej ciało zwiotczało i musiałem ją złapać, zanim uderzyła o ziemię. „Oho” — Garret cofnął się o krok. Prawie nic nie ważyła. Podniosłem ją na ręce. Roztaczała wokół siebie obezwładniający zapach kokosa i śmietanki. Czy zemmdlała przeze mnie? To była nowość. Wtedy zauważyłem krew plamiącą moją koszulę. „Cholera, kto ją drasnął?” Wszyscy milczeli. Nawet Kellan ucichł. „Kto, kurwa, ją drasnął?” — warknąłem. „Kogo to obchodzi, po prostu wrzuć ją do rzeki. Jej wataha i tak nie będzie się przejmować, to tylko omega” — rzucił Kellan. Idiota. To prawda, jej wataha mogła mieć to gdzieś. Ale nie zamierzałem jej zabijać. Ewidentnie właśnie tego chciała Sloane, wysyłając ją tutaj. Intrygowało mnie też, dlaczego omega zaatakowała betę, zamiast rozłożyć nogi, by mu się przypodobać. „Z tobą policzę się później, Kellan” — powiedziałem i odwróciłem się. Jeśli ta rana nie zostanie szybko opatrzona, ona zginie. Nie było mi to potrzebne. Mogłem zabrać ją do pielęgniarki, ale zamiast tego zaniosłem ją do swojego pokoju. Rana była głęboka, a jad szybko się rozprzestrzeniał; jej ramię robiło się fioletowe. Wiedziałem, że stracę zbyt dużo czasu, wracając do zamku. Zabrałem ją więc do Suwerennej Twierdzy, która znajdowała się kilka minut od Żelaznych Dyb. Skomlała i jęczała, co zmuszało mnie do pośpiechu. Wszyscy mierzyli mnie wzrokiem, gdy wbiegałem po schodach z zakrwawioną dziewczyną na rękach. Dorian, alfa i mój główny rywal, prychnął pogardliwie wraz ze swoimi betami. Nie dbałem o to; dotarłem do pokoju i rzuciłem ją na łóżko. Nie wydała z siebie żadnego dźwięku. „Kurwa”. Kto by pomyślał, że pazur Kellana okaże się tak zabójczy? Przeszukałem szuflady w poszukiwaniu maści lub jakiegokolwiek tradycyjnego lekarstwa, które mogłoby ją uleczyć. Znalazłem dwie butelki specyfiku, który wyglądał jak błoto zmieszane z zieleniną. Wiedziałem, że zadziała, mimo że nigdy wcześniej go nie używałem. Kiedy ją podniosłem, drżała. Szybko nałożyłem lekarstwo, mając nadzieję na efekt. Chędożyć Kellana. Kilka sekund później jej ciało się rozluźniło. Spodziewałem się, że natychmiast się obudzi, ale zapadła w głęboki sen. Pamiętałem, jak próbowała sprzątać teren dyb miotłą, którą rzuciła w nią Sloane. Krzyczała, gdy Sloane odeszła. Byłem od niej trzy razy większy, a ona bez strachu rzuciła się na kogoś niemal tak potężnego jak ja. Odgarnąłem jej truskawkowe włosy z twarzy. Znowu ten cholerny zapach kokosa. Nienawidziłem kokosów. Drzwi do sypialni otworzyły się z hukiem. Do środka wpadł Kieran. Co do jasnej cholery? „Odsuń się od niej!” — warknął, a jego wilk przebijał przez ludzką skórę. „Słucham?” — odsunąłem się od łóżka. Kieran pojawił się przy niej, gładząc jej twarz i włosy. Jego wzrok spoczął na gojącej się ranie i posłał mi mordercze spojrzenie. Kieran, kolejny z moich wielkich rywali. Sam nie wiedziałem, kogo bardziej nie trawię — jego czy Doriana. „Co z tobą nie tak? Ona nie zrobiła nic złego!” — warknął Kieran. Przyglądałem się najpierw jemu, a potem omedze na moim łóżku. Nie wiedziałem, że tak bardzo dba o omegi ze swojej watahy. „O czym ty gadasz?” — skrzyżowałem ramiona na piersi. Ewidentnie nie wiedział, co się naprawdę wydarzyło. „Dlaczego wysłano ją do twoich Żelaznych Dyb?” — zażądał odpowiedzi. „Zapytaj swojej dziewczyny”. Otworzył usta, by krzyknąć, ale zaraz je zamknął. Można się było domyślić, że Sloane ułożyła jakąś historyjkę, ale po co w ogóle miałaby to robić? „Kurwa” — Kieran przeczesał dłonią włosy. „Powinieneś wiedzieć, że zaatakowała betę”. Jego oczy rozszerzyły się z przerażenia. „Cholerne nieba, Seraphina!” Seraphina. Jej imię odbijało mi się echem w głowie raz po raz. „Słuchaj, wyjaśnimy to później. Ona w ogóle nie powinna zostać ukarana. Zabieram ją do stołówki”. To naprawdę dało mi do myślenia. Kieran, alfa watahy Sterling, cackał się z omegą? Czy zapomniał, kto jest jego partnerką? Sloane była samicą alfa z mojej watahy. Jedną z niewielu samic alfa i do tego jedną z najlepszych, choć bywała kompletną psychopatką. „Zapomnij o tym. Nie zamierzam jej karać”. Kieran wsunął ręce pod jej plecy i kolana. Przyciągnął ją do piersi, a ona wydała cichy dźwięk. Przynajmniej nie była martwa. „Dobrze. I tak bym ci na to nie pozwolił”. „Czekaj, czy ja o czymś nie wiem? Ona jest omegą, prawda?” Spojrzał na mnie z głębokim grymasem. „Nieważne, kim jest. Nie zrobiła nic złego. Trzymaj się od niej z daleka, Ryker. To samo tyczy się twoich szczeniaków”. Wyniósł dziewczynę z mojego pokoju, zostawiając mnie z głową pełną pytań. Moja wataha żywiła głęboką niechęć do omeg. Wataha Blackwood miała obsesję na punkcie siły, a omegi symbolizowały wszystko, co stało na drodze do potęgi. Słabość. Moi przodkowie zakazali nawet wiązania się z omegami i zabronili im się rozmnażać. Czasy się zmieniły, ale omegi wciąż budziły pogardę. Nigdy o nich nie myślałem, trzymały się z boku, były jak cienie w mojej watasze. Ale ta mała kotka wcale nie wyglądała na słabą. Mimo że tak szybko uległa zadrapaniu. Niechętnie przyznawałem przed sobą, że mnie zaintrygowała. *** Wieczorem udałem się do salonu, gdzie przesiadywali wszyscy alfowie. Była nas niewielka grupa, więc trzymaliśmy się razem. Nie nazwałbym Doriana i Kierana przyjaciółmi, ale obracaliśmy się w tych samych kręgach. Niektórzy inni alfowie byli w porządku. Każda wataha miała jednego dziedzica alfa, a prócz nich byli betowie na tyle silni, by stanąć z nim do walki o tytuł. Tych betów identyfikowano dopiero w ostatnim roku Akademii podczas Księżyca Bitewnego. Wkrótce poznam swoich rywali, choć wcale się tym nie martwiłem. „Oświecisz nas w kwestii ostatnich nowinek, Ryker?” — zapytała Nora, partnerka Doriana. Zbyt ochoczo jak na mój gust. „Dlaczego nie zapytasz Sloane?” — warknąłem. Nora pochyliła się na krawędzi fotela. „Chcę wiedzieć, co się stało, kiedy zaciągnąłeś ją do swojego pokoju” — mrugnęła. Zamknąłem oczy. Zaczyna się. „Zrobił to, naprawdę?” — syknęła Karys. Karys była moją partnerką. Dziewczyna, którą znałem niemal całe życie, z innej watahy. Była odważną samicą alfa. Wybrałem mądrze, biorąc ją na towarzyszkę życia. Była też bliską przyjaciółką Sloane. Była zaborcza i dzika. Świetnie sprawdzało się to, gdy ujeżdżała mnie przez całą noc, ale bywały chwile, kiedy stawało się to męczące. „Nie zamierzałem pozwolić jej umrzeć” — wycedziłem przez zęby. „Nie mogę uwierzyć, że to małe coś zaatakowało betę” — powiedziała Nora. Dorian zachichotał, ale blondyn nie odezwał się słowem. „Okazuje się być o wiele większym kłopotem, niż przypuszczałam” — wycedziła Sloane z pogardą. Kierana nie było w grupie. Nie żeby mnie to obchodziło. „Będziesz musiała znaleźć inny sposób, żeby się jej pozbyć” — powiedziała Karys, przesuwając pilniczkiem po paznokciach. Sloane jęknęła: „Nie mogę. Najwyraźniej ta mała omega to najlepsza przyjaciółka Kierana. Mógłby się wściec, gdybym ją usunęła”. Najlepsza przyjaciółka? Kieran miał omegę za najlepszą przyjaciółkę? To wyjaśniało parę spraw. „Och, to tłumaczy, dlaczego ona wciąż jest w jego pokoju” — wypaliła Nora. Zamknąłem oczy i westchnąłem, wiedząc, że Sloane zaraz wybuchnie. „Gdzie ona jest?!” — zerwała się z kanapy. „No to się zaczęło” — wymruczałem. „Zabiję tę małą sukę!” — wybiegła z wściekłością. „To może być interesujące” — moja białowłosa dziewczyna uśmiechnęła się do mnie szeroko, po czym ruszyła śladem przyjaciółki. Zostałem na miejscu. To nie był mój interes. To był bałagan Kierana. Jedynym sposobem, by ta kotka z tego wyszła, było załamanie się i zaakceptowanie tego, kto tu rządzi. Jednak jakaś część mnie przeczuwała, że nie pęknie tak łatwo.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 82

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

82 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Ryker – Bezwilcza Omega: Tajemnica Ravenspire | Czytaj powieści online na beletrystyka