Ryker położył mnie na łóżku. Z bólem w piersi i spoconymi dłońmi myślałam, że zemdleję. Kiedy odsunęłam głowę, wydawało mi się, że pokój wiruje.
– Ryker – wydyszałam.
Zaśmiał się cicho. – Będziemy działać powoli.
– Będzie bolało.
– Na początku tak, ale bardzo szybko poczujesz się o wiele lepiej, kochanie.
– Dobra. – Wypuściłam powietrze z płuc.
– Nie musimy tego robić...
– Nie, nie chcę już czekać
















