Słońce zabarwiło niebo na pomarańczowo. Leżałam zwinięta w kłębek u boku Rykera. Właśnie zapuścił się na niezbadane terytorium i żadne z nas nie wypowiedziało ani słowa. Cisza nam w zupełności odpowiadała. Potem wyciągnął ramię, którym mnie obejmował, i usiadł. Przez kilka sekund wpatrywał się w wodę, po czym wstał.
– Ryker – odezwałam się.
Nie mogłam uwierzyć w to, co się właśnie stało. Czy ja st
















