Charlotte przełknęła z trudem ślinę i powiedziała: – Panie prezesie Stevens, jest środek nocy, więc proszę do mnie nie przychodzić. Niech pan uważa, żeby się nie przeziębić.
Henryk zadrwił: – Jest środek nocy, więc to pora odpowiednia na pewne aktywności.
Właśnie zadzwonił do kamerdynera, a Charlotte nie wróciła do jego willi.
Ale to nie było zaskakujące.
Ostatnio Charlotte nie mieszkała w willi.
















