Oczywiście, nie odważyła się wypowiedzieć tych słów na głos.
Prezes był tak narcystyczny. Gdyby go obraziła, jak mógłby jej to puścić płazem?
Charlotte tylko wymusiła suchy uśmiech, mówiąc: – Panie Prezesie, to jest sala konferencyjna i ktoś może tu w każdej chwili wejść.
Chciała pośrednio przypomnieć Henry'emu, żeby szybko wstał i wyszedł z tej dwuznacznej pozycji.
Te słowa zdawały się przekonać
















