Charlotte krzyknęła: "Panie Stevens, czy pan ma jakieś nieporozumienie co do delikatności?"
Zaraz po jej słowach rozległ się władczy kobiecy głos. "Panno Johnson, chcę z tobą porozmawiać."
Madam Lydia pojawiła się gdzieś w rogu holu.
Stała tam jak wykwintny, piękny obraz.
Akurat usłyszała rozmowę między Henrym a Charlotte.
I tak się złożyło, że dosłyszała tylko kilka ostatnich zdań.
Charlotte zoba
















