Lokaj otworzył usta, chcąc zapytać, ale po chwili namysłu zrezygnował.
Pan nigdy nie lubił, gdy ludzie ględzili bez sensu.
Pan kazał mu iść, więc powinien iść.
– Tak jest, proszę pana – powiedział lokaj.
Henry rzekł: – Poza tym, zeszłej nocy…
W tym samym momencie drzwi gabinetu prezesa nagle się otworzyły.
Wszedł jego asystent z zatroskaną miną.
Z powodu zmartwienia asystent nie zauważył, że Henry
















