Nie, musiał coś knuć. Znając tego przeklętego mężczyznę, pewnie za chwilę zrzuci mnie na podłogę.
Z tą myślą mocno oplotła ramionami jego szyję.
Rzucił jej zniesmaczone spojrzenie. – Daj sobie spokój. Nie ma znaczenia, że się tak na mnie rzucasz. Nic mnie to nie obchodzi.
Rzucam się na ciebie? Jak śmiesz! To ty najpierw mnie podniosłeś! Chciałam tylko zapobiec zrzuceniu na podłogę jak gorący węgie
















