– Powiedziałem ci, że twoja matka nie żyje! Nigdy więcej o niej nie wspominaj!
Chłodne napomnienie Evana sprawiło, że Nicole na moment zamarła.
Nie żyje...?
Naprawdę powiedział Kyle'owi, że nie żyję?
Jej oczy natychmiast wypełniły się wściekłością.
– Nie! Kłamiesz. Mamusia nie umarła! – Kyle nadal wierzgał w furii.
Na wzmiankę o kobiecie Evan zaczął emanować niebezpieczną aurą. Wyglądał teraz jak rozwścieczony lew.
– Powiedziałem, że nie żyje, więc nie żyje! Lepiej zacznij się zachowywać, Kyle, albo...
– Jak możesz w ten sposób rozmawiać z dzieckiem? Powiedziałabym, że jest w takim stanie, ponieważ nie opiekowałeś się nim właściwie! Jakim ty jesteś ojcem? – krzyknęła Nicole, gdy wziął w niej górę macierzyński instynkt, by chronić dziecko.
Gdy to mówiła, cała się trzęsła.
Jej słowa zadźwięczały w uszach Evana. Fakt, że mu przerwano, a co gorsza, zbesztano go, wywołał u niego niemałe zaskoczenie.
Uświadamiając sobie, że zbytnio się uniosła, Nicole opuściła głowę i spróbowała się uspokoić. – Miałam na myśli to, że chłopiec jest wciąż mały, więc powinieneś rozmawiać z nim łagodnie.
Evan wpatrywał się w nią z podejrzeniem. – Ten pani głos przed chwilą...
– Poniosły mnie emocje. Ludzie zazwyczaj brzmią inaczej, gdy biorą nad nimi górę emocje.
Tłumacząc się, Nicole zauważyła na sobie dociekliwy wzrok Evana i jej klatka piersiowa znów się zacisnęła.
– Proszę nie zapominać, że przystał pan na moje warunki, panie Seet. To ja jestem tutaj lekarką i to ja odpowiadam za cały proces leczenia. Dlatego teraz proszę pana o wyjście i nieingerowanie w moją pracę.
Evan wpatrywał się w cudowną lekarkę z najwyższą uwagą. Mimo że wzbudzała w nim podejrzenia, nie potrafił niczego poskładać w całość.
Widząc, że mężczyzna stoi bez ruchu, Nicole ponagliła go raz jeszcze: – Proszę o współpracę.
Posłał ostatnie spojrzenie swojemu synowi, który leżał w łóżku. Dopiero wtedy z kamienną twarzą wreszcie opuścił pokój.
Gdy Evan wyszedł, Nicole zaczęła pocieszać szlochające dziecko.
– Jesteś twardzielem, Kyle. Nie płacz.
Kyle spojrzał na nią z niezadowoleniem i otarł łzy.
Nigdy nie płakał, chyba że myślał o swojej matce.
Po długich namowach chłopiec ostatecznie zgodził się, aby Nicole wykonała na nim zabieg akupunktury.
– Boli?
Kyle pokręcił głową.
Oczy Nicole zaszły łzami. Jak mogłoby nie boleć? Płakał tak bardzo, a jednak zachowuje się teraz tak dzielnie.
– Jesteś niesamowity, Kyle!
– Nie potrzebuję, żebyś mi to mówiła.
Słysząc sprzeciw chłopca, Nicole pogłaskała go po głowie.
Kyle nienawidził, gdy dotykali go inni, ale z jakiegoś powodu nie miał ochoty złościć się za to na Nicole.
– Od teraz będziesz musiał regularnie jadać posiłki, Kyle. Unikaj pikantnych potraw i do tego...
– Dobra, rozumiem. Jesteś bardzo irytująca!
Ponieważ Kyle nie lubił jej słuchać, Nicole przestała mówić. I tak lepiej będzie, jeśli porozmawiam z Evanem.
Następnie Nicole opuściła pokój, przepisała trochę ziół i powiedziała Blake'owi, lokajowi, aby bardziej zwracał uwagę na dietę chłopca.
– Zapamiętam wszystko, doktor Tussaud – odpowiedział Blake.
– W porządku. Wpadnę znowu jutro.
Właśnie wtedy usłyszała z tyłu lodowaty głos Evana.
– Czy Kyle będzie musiał poddawać się akupunkturze codziennie?
Nicole na moment znieruchomiała. – W tej chwili nie potrafę powiedzieć, czy to konieczne. Jutro ponownie sprawdzę jego stan.
Evan wpatrywał się w nią przez dłuższą chwilę, po czym w końcu rzucił jedno słowo w odpowiedzi.
– Dobrze.
– W takim razie, będę już wracać.
Nie mogąc znieść ostrego spojrzenia mężczyzny, Nicole zaczęła udawać spokój i wyszła ze swoim medycznym kufrem.
Odprowadziwszy ją wzrokiem, Evan pociemniał na twarzy i wydał rozkaz jednemu z ochroniarzy.
– Śledź ją.
– Tak jest, proszę pana.
















