Przystojna twarz Declana pociemniała, przybierając przerażający, gniewny wyraz, a ostre szepty tłumu w restauracji kłuły jego potężne ego jak zatrute igły. Agresywnie zmniejszył dystans między nimi, a jego głos zniżył się do ostrego, jadowitego syku, który tylko ona mogła usłyszeć w gwarze sali jadalnej.
– Noro, wystarczy – zganił ją, a w jego oczach błysnęło niebezpieczne ostrzeżenie. – Przestań
















