Declan wziął głęboki, urywany oddech. Jego szeroka klatka piersiowa unosiła się ciężko pod drogim, szytym na miarę garniturem, gdy w widoczny sposób walczył, by opanować wybuchową wściekłość, która groziła erupcją. Jego poprzedni ryk wciąż zdawał się wibrować w napiętej atmosferze Restauracji Lumina. Ignorując udawane, łzawe błagania kobiety i dziecka czepiających się jego boku, spuścił intensywne
















