Creed
– Obiecałeś, pamiętasz? – Dłonie Odessy pocierały moją klatkę piersiową, rozdzielając włosy na mojej nieogolonej piersi. Moje dłonie objęły jej policzki, całując jej czoło, a potem dotykając go moim własnym.
– Nigdy żadnej nie złamałem, nie wobec ciebie.
– Tak, cóż, nie rób tego też w najbliższym czasie, albo będziesz miał duże kłopoty! – skarciła mnie.
– Kłopoty? Co się dzieje, gdy wpadam w
















