Odessa
Stałam przy ogniu, wciąż owinięta w futra. Z zewnątrz nie dobiegały odgłosy szamotaniny, co martwiło mnie jeszcze bardziej, dopóki nie usłyszałam chrząknięcia i głośnego plaśnięcia. Otworzyłam szeroko oczy, gdy Creed wkroczył do środka swoim potężnym krokiem, wnosząc w swoich muskularnych ramionach spore zwierzę. Było pękate, owłosione i miało kły wystające z pyska. Zdradził je ryj. Dzik al
















