Odessa
Powieka mi drgnęła ze zniecierpliwienia. Ręka Daine’a znów znalazła się niemożliwie blisko, więc pacnęłam go w dłoń.
– Nie muszę znać żadnego z was. Puśćcie mnie i Puszka, a wrócimy na swoje terytorium.
Jhaan zachichotał, trącając wioskowego głupka, który łaskotał małego chłopca – tego samego, który wcześniej stwierdził, że dziwnie pachnę.
– Lore, chodź tutaj i przynajmniej stań obok niej.
















