Odessa
Wycie śmiechu na zewnątrz sprawiło, że chwyciłam się pleców Creeda jak tonący brzytwy. Nie był powolny i kalkulujący w swoich krokach, by upewnić się, że nie spadnę. O nie, trzymał moje nogi zaciśnięte w imadle wokół swojego ciała, gdy biegł przez jaskinię. Wolałabym nie wiedzieć, jak szybko poruszalibyśmy się pieszo, gdyby wampir próbował nas gonić.
Chłodna jaskinia łaskotała mój tyłek, po
















