Odessa
Gdy zamrugałam oczami, patrzyłam na zupełnie nowy świat. Kolory były żywsze niż wcześniej, o ile to w ogóle możliwe. Ziemia między moimi palcami, a teraz szponami, drapała o drobne kamienie w glebie. Moje szpony były wielkie, fioletowe, zupełnie jak u smoka we śnie, który miałam, gdy spotkałam mojego ojca. Łuski mieniły się w blasku słońc, tworząc piękne, tęczowe refleksy.
– Jestem smokiem?
















