Apollo spojrzał Adamowi prosto w oczy, a jego źrenice przybrały kształt oczu gryfa. Duże szpary zwęziły się poziomo, wyczuwając tętno Adama i jego zaczerwienioną skórę. Na zewnątrz Adam pozostawał stoicki, a mowa jego ciała wskazywała, że jest Smoczym Alfą tego Plemienia. W środku jednak się rozsypywał.
Wojownicy warczeli, niektórzy trzymali włócznie, inni zmieniali postać.
– Zabiłeś jej matkę i
















