Odessa
Jasne światło wypełniło szeroki taras marmurowej barykady, powstrzymującej nas przed upadkiem. Apollo cofnął się od balustrady, pociągając za sobą oszołomionego Creeda. Kurczowo trzymając się Creeda, moja twarz wciąż wpatrywała się w rozjaśnione miejsce na tarasie, aż znikąd pojawiła się piękna kobieta, siedząca ze skrzyżowanymi nogami, opierając się na wyprostowanych rękach. Jej kręcone wł
















