Creed
Odessa spała dalej; ja leżałem w oczekiwaniu. Jej oddechy były miarowe; jej rzęsy drgały, gdy zmieniały się fazy jej snu. Leżenie tak godzinami, czując jak części mojego ciała drętwieją, było niewielkim cierpieniem, jakie znosiłem trzymając ją. Mój smok kołysał ją z powrotem do snu głębokim dudnieniem w moim ciele przy każdym jej poruszeniu.
Odessa ściskała moją kamizelkę mocno za każdym raz
















