Perspektywa Willi:
Jazda windą dłużyła się w nieskończoność. Z każdym piętrem, gdy liczby na cyfrowym wyświetlaczu rosły, moje serce jeszcze mocniej uderzało o żebra. Ścisnęłam klapy czarnej, skórzanej kurtki, którą podarował mi Killian, a drogi materiał zdawał się być jak zbroja przeciwko wspomnieniom czekającym za drzwiami numer 4B.
Powrót w to miejsce był błędem. Wiedziałam o tym. Logicznym był
















