Perspektywa Willi
Drzwi właśnie się rozsunęły, a wszedł przez nie, tak bardzo swobodnie, z miną, jakby władał samym powietrzem, którym oddychałyśmy, Killian Thorne. Miał na sobie surowy czarny garnitur, uszyty tak idealnie pod jego potężną posturę, że na sam widok poleciałaby mi ślinka, gdyby mój język nie przypominał w dotyku papieru ściernego. Ostre, sterylne światło jarzeniówek w szpitalnej sal














