Perspektywa Willi:
Ten człowiek miał urojenia.
Nie było na to innego określenia. Killian Blackwood siedział naprzeciwko mnie, emanując takim spokojem, który przypominał bezpośrednią zniewagę dla chaosu wrzeszczącego w mojej głowie. Nie chodziło tylko o to, że był arogancki czy potężny; chodziło o to, w jaki sposób na mnie patrzył - jakbym była kawałkiem własności, wokół której w końcu udało mu się
















