Punkt widzenia Killiana:
– Wyciągnęliśmy ją, proszę pana. Jest bezpieczna w domu, tak jak pan prosił – wychrypiał Zane do głośnika mojego telefonu.
Wstałem i podszedłem do sięgających od podłogi do sufitu okien mojego penthouse'u. Jedną dłoń zacisnąłem w pięść przy boku, drugą mocniej przycisnąłem telefon do ucha.
Kurewsko tego nienawidziłem.
– Dobrze – odparłem chłodno. – Nie spuszczajcie jej z p
















