Perspektywa Willi
Ból.
To nie było tylko tępe rwanie; to był rytmiczny, pulsujący nacisk, który zaczynał się u samej podstawy czaszki i promieniował w górę, owijając się wokół skroni niczym imadło. Każde uderzenie mojego serca wysyłało nową falę agonii przez mój mózg. Próbowałam przełknąć ślinę, ale moje gardło było jak wyłożone papierem ściernym.
Zmusiłam się do otwarcia oczu, ale ostre, sterylne
















