POV Killiana:
Nienawidziłem przyjęć, które wydawała moja matka. Zawsze były pełne zadufanych w sobie dupek z rodziny, którzy nie przestawali wierzyć, że ich opinie są komuś potrzebne w sprawach dotyczących mojego własnego życia.
Urojenia? Owszem, mieli je. I równie łatwo mógłbym im powiedzieć, żeby trzymali się ode mnie z daleka, ale nie byłem dziś w tak złym nastroju.
Po pierwsze, to, co zrobiła
















