Martha nie mogła uwierzyć, że Wilson ma kogoś, kogo lubi.
Marszcząc brwi, spojrzała na niego z niedowierzaniem. – Nie ma mowy, Will. Pewnie mówisz tak tylko po to, żebym zgodziła się na zerwanie zaręczyn!
W końcu przez lata nie było wokół niego żadnych kobiet. A teraz nagle twierdził, że się zakochał? Nie mogła w to uwierzyć.
– Jeśli chcesz, żebym ci uwierzyła, przyprowadź tę damę, żebym ją poznał
















