Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki

Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki

Autor: Seraphina Moreau

Rozdział 2
Autor: Seraphina Moreau
3 mar 2026
– Yvie, moja droga Yvie… W chwili, gdy Yvette wysiadła z samochodu, została mocno przytulona przez piękną kobietę, która wybiegła w jej stronę. Twarz kobiety była blada, co sprawiało, że wyglądała na nieco wątłą. Jednak jej oczy były pełne tęsknoty i ekscytacji. – Moja droga Yvie wreszcie wróciła! Irwin Murray podążał tuż za nią, jego oczy również były lekko zaczerwienione, gdy zawołał ciepło: – Jestem twoim tatą, Yvie. Witaj w domu! Ciepłe uczucie przepłynęło przez serce Yvette. Spuściła wzrok i lekko skinęła głową. – Moja cenna Yvie, w końcu do mnie wróciłaś! – Yara Strauss nie mogła powstrzymać wzruszenia, a łzy spływały jej po policzkach. Trzymała Yvette mocno i nie chciała jej puścić. Widząc ją tak rozemocjonowaną, Irwin szybko podszedł, by ją wesprzeć. – Yaro, nie możesz się tak denerwować, to niedobre dla twojego zdrowia. Powrót naszej córki do domu to radosna okazja, koniec ze łzami. Obserwując stan emocjonalny Yary, Yvette zacisnęła swoje czerwone usta i powiedziała nieco niezręcznie: – Nie smuć się, mamo. Wróciłam. Słysząc słowo „mamo”, Yara natychmiast puściła rękę Irwina i uczepiła się ramienia Yvette, a jej oczy były pełne oczekiwania. – Yvie, czy możesz nazwać mnie „mamą” jeszcze raz? Irwin mógł tylko westchnąć, gdy Yara odepchnęła go na bok. Wyglądało na to, że wraz z powrotem jego drogocennej córki, jego pozycja u żony natychmiast spadła na łeb, na szyję! Długie, delikatne rzęsy Yvette zatrzepotały lekko, ale wciąż cicho powtórzyła: – Mamo. – To moja grzeczna dziewczynka! – Blada twarz Yary rozjaśniła się energią, a promienny uśmiech rozlał się po jej pięknym obliczu. – Yvie, przygotowałam dla ciebie pokój. Chodź ze mną i wybierz, który ci się podoba. – To mówiąc, delikatnie ujęła dłoń Yvette i poprowadziła ją do wnętrza rezydencji. Całkowicie zignorowany Irwin westchnął bezradnie, po czym szybko ruszył za nimi. Musiał zaznaczyć swoją obecność przed ukochaną córką; nie mógł pozwolić, by jej matka tak całkowicie go przyćmiła! Wewnątrz wystrój rezydencji był jeszcze bardziej luksusowy i wystawny, niż można się było spodziewać. Służba domowa stała w równym szeregu i przywitała ją z szacunkiem: – Witamy w domu, panno Murray! Rozległ się łagodny głos Yary: – Yvie, masz pięciu braci. Ale w tej chwili nie ma ich w domu. Już im kazałam wracać jak najszybciej. Wkrótce ich zobaczysz! Yvette skinęła głową, a jej wyraz twarzy pozostał spokojny. – Dobrze. – Yvie, udekorowałam ten pokój specjalnie dla ciebie. Podoba ci się? – Yara zaprowadziła Yvette na pierwsze piętro i otworzyła drzwi, patrząc na nią wyczekująco. Irwin stał cicho z tyłu. Widząc, że pokój jest różowy, Yvette zacisnęła usta. Następnie napotkała pełne nadziei spojrzenie Yary i po chwili wahania skinęła głową. – Podoba mi się. – Wiedziałam, że ci się spodoba! – Uśmiech Yary stał się jeszcze jaśniejszy. Miała tyle do powiedzenia, ale wiedziała też, że Yvette będzie zmęczona po długiej podróży. Poklepała Yvette po głowie i powiedziała cicho: – Jest późno, Yvie. Odpocznij, porozmawiamy jutro. – Dobrze. – Dobranoc, Yvie! Yara i Irwin niechętnie opuścili pokój. Ich entuzjazm i czułość były dla Yvette nieco przytłaczające, ale w głębi duszy poczuła ciepło. Wcześniej, gdy Yara trzymała ją za ramię, Yvette skorzystała z okazji, by sprawdzić jej puls. Odkryła, że zdrowie Yary jest rzeczywiście wątłe, prawdopodobnie z powodu utrzymujących się problemów po przebytych chorobach. Yvette postanowiła pomóc jej w pełni wyzdrowieć. – Szefowo! – Głos Jake'a dobiegł ze słuchawki Yvette. – Rzecz, której szukasz, właśnie się pojawiła! Członkowie tej grupy są w tej chwili w Royal Pavilion! – Zrozumiałam. Zimny błysk pojawił się w zniewalających oczach Yvette. – Przygotuj się. Czas, żebyśmy odzyskali ten przedmiot. – Zrozumiałem, szefowo! Będę czekał na ciebie w Royal Pavilion! Yvette mruknęła w odpowiedzi. … Royal Pavilion był największym klubem w Jubilife City, słynącym z ekstrawagancji i częstych wizyt bogatych i wpływowych ludzi. Czarny Maybach stał zaparkowany przy wejściu. – Panie Quinn, Starsza Pani Quinn dzwoniła ponownie. Powiedziała, że rodzina Murrayów połączyła się ze swoją zaginioną córką i zasugerowała, żeby odwiedził ich pan w wolnym czasie. W końcu to pana narzeczona. Powinien pan ją poznać – powiedział mężczyzna na miejscu kierowcy. Przy na wpół otwartym oknie samochodu, w leniwej pozie siedział chłodny i dostojny mężczyzna. – Jeśli dobrze pamiętam, ta młoda dama kończy w tym roku zaledwie osiemnaście lat – zauważył. Jego ostre kostki dłoni trzymały papierosa, dodając odrobinę pociągającego uroku jego opanowanej postawie. – Czy wy wszyscy uważacie mnie za jakiegoś potwora? Samuel odpowiedział z wahaniem: – To tylko sugestia Starszej Pani Quinn, panie Quinn. Ja ją tylko przekazuję. – Hm. – Wilson zgasił papierosa w dłoni, a jego przystojna, acz złowieszcza twarz stała się zimna. Nagły chłód zdawał się przenikać powietrze, powodując dreszcz na plecach Samuela. – Przygotuj się. Za kilka dni zerwę zaręczyny z rodziną Murrayów. – Zrywa pan zaręczyny? – Samuel był zszokowany. – Panie Quinn, zaręczyny między rodziną Quinn a rodziną Murray zostały zaaranżowane przez poprzednie pokolenie. Jeśli Starsza Pani Quinn dowie się, że pan je odwołał, będzie wściekła… – W takim razie nie pozwolę, żeby się o tym dowiedziała. Samuel miał zmartwiony wyraz twarzy. – Ale panie Quinn… Wilson jednak nie miał cierpliwości, by go wysłuchać. Z mrożącym krew w żyłach spojrzeniem, rzucił wyzywająco: – Hę? Już ten jeden dźwięk sprawił, że Samuel dostał gęsiej skórki, co skłoniło go do trzymania języka za zębami. Nie odważył się wypowiedzieć ani słowa więcej. W tym samym czasie potężny motocykl przemknął z rykiem obok ich samochodu, zatrzymując się po drugiej stronie. Yvette zsiadła z motocykla z łatwością, opierając się o niego leniwie w oczekiwaniu na przybycie pozostałych. Jej nogi były tak jasne, że zdawały się świecić. Swobodnie zgięte, dopełniały jej oszałamiającą twarz i natychmiast przykuły uwagę wszystkich. Wzrok Wilsona mimochodem powędrował w stronę Yvette, łapiąc w polu widzenia jej profil oraz te długie, smukłe nogi. W jednej chwili jego wyraz twarzy uległ zmianie, a oczy pociemniały na ten widok. Jej nogi były niezwykle jasne i delikatne. – Panie Quinn… Panie Quinn? – zawołał Samuel kilka razy, zdziwiony roztargnieniem Wilsona. Kiedy Wilson w końcu odwrócił się z powrotem do Samuela, jego ostre spojrzenie było przeszywające, a chłodny głos zabarwiony zniecierpliwieniem. – O co chodzi? Samuel był zaskoczony jego onieśmielającą postawą i poczuł się nieco pokrzywdzony. Szybko odezwał się z szacunkiem: – Starsza Pani Quinn znów dzwoni. Zimne brwi Wilsona zdradziły cień rezygnacji, gdy uszczypnął się w nasadę nosa. – Odbierz, po prostu zignoruj cokolwiek ma do powiedzenia. Jeśli jego babcia, Martha Tabor, dzwoniła o tej porze, to prawdopodobnie w sprawie zaręczyn z córką Murrayów – ale on nie miał zamiaru być potworem. Samuel nie odważył się mu sprzeciwić i niechętnie spełnił polecenie: – Tak jest, panie Quinn. Kiedy Wilson wyjrzał ponownie przez okno, sylwetki dziewczyny nie było już widać. Jego głęboko osadzone oczy zwęziły się, a źrenice stały się ciemniejsze i jeszcze bardziej tajemnicze.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka