Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki

Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki

Autor: Seraphina Moreau

Rozdział 3
Autor: Seraphina Moreau
3 mar 2026
– Cholera, gońcie ją! Nie pozwólcie jej uciec! Jakaś postać wybiegła z prywatnego pokoju. Yvette wsunęła czip do kieszeni, a jej delikatna twarz nie zdradzała żadnych emocji. – Szefowo, w lewo! Zbliżają się do ciebie! – Naglący głos Jake'a zatrzeszczał w jej słuchawce. Oczy Yvette, okolone długimi, ciemnymi rzęsami, były zimne i skupione. Bez wahania rzuciła się biegiem w lewo. Czip, który miała w posiadaniu, był ostatnim arcydziełem Henry'ego Johnsona, stworzonym z ogromnym wysiłkiem przed jego śmiercią. Trafił on na czarny rynek, a jej zespół spóźnił się o krok, pozwalając gangowi przejąć go jako pierwszemu. Planowali sprzedać go zagranicznym interesantom, co poważnie wpłynęłoby na krajowe możliwości produkcji czipów. Plan Yvette przebiegł gładko; udało jej się odzyskać czip. Jednak gang był nieustępliwy, nie chcąc pozwolić, by wymknął się im bez walki. – Przede mną ślepy zaułek – mruknęła Yvette, mrużąc swoje lisie oczy. – Co? – Spanikowany głos Jake'a dobiegł przez słuchawkę. – Jak to ślepy zaułek? To niemożliwe! Yvette nie bała się twardych przeciwników, ale raczej niekompetentnych sojuszników. Uderzyła językiem o zęby i westchnęła z frustracją. Nagle poczuła chęć, by kogoś uderzyć. Nie było czasu na powrót. Bez wahania zrzuciła kurtkę i czapkę, wrzucając je do pobliskiego kosza na śmieci. Rozpuściła długie włosy, a faliste pasma kaskadą opadły na jej ramiona, czyniąc jej uderzające rysy jeszcze bardziej zniewalającymi i niezapomnianymi. – Jest tuż przed nami, nie dajcie jej zwiać! – Krzyki z tyłu stawały się coraz głośniejsze. Chłodne spojrzenie Yvette padło na mężczyznę stojącego nieopodal. Opierał się leniwie o barierkę z rozpiętym kołnierzykiem. Krawat na jego szyi był luźno przerzucony na bok, nadając mu nonszalanckiego, a zarazem pociągającego uroku. Głosy jej prześladowców były coraz bliżej. Yvette nie tracąc czasu, szybkim krokiem podeszła do niego. Gdy Wilson usłyszał zbliżające się kroki, jego wyraz twarzy pociemniał. Kim była ta zuchwała osoba? – Potrzebuję twojej pomocy – usłyszał zimny głos. Rozpoznając w niej dziewczynę sprzed chwili, irytacja Wilsona zniknęła. W jego zniewalających czarnych oczach zamigotała ciekawość. – Czego potrzebujesz? Dopóki prośba Yvette nie była niedorzeczna, pomógłby jej. Bez słowa Yvette zarzuciła mu ramiona na szyję i wspięła się na palce. W następnej chwili jej różowe usta znalazły się blisko jego warg. Oczy Wilsona pociemniały natychmiast, a jego jabłko Adama poruszyło się gwałtownie. Ale właśnie wtedy, gdy usta Yvette miały dotknąć jego, przycisnęła kciuk do jego ust, uniemożliwiając ich zetknięcie. Wilson nie potrafił pojąć swoich emocji w tamtej chwili. Jego gardło ścisnęło się, gdy przypomniał sobie niespodziewane drżenie, którego doświadczył, myśląc, że ona go pocałuje. Jego oblicze stało się surowe. Nie mógł uwierzyć, że czuje się tak poruszony z powodu jakiejś dziewczyny. – Gdzie ona poszła? Ścigający ją gang pośpiesznie nadbiegł, tylko po to, by zobaczyć ich dwoje w namiętnym objęciu, jak parę szaleńczo w sobie zakochaną. Podejrzliwość zamigotała w ich oczach i już mieli podejść do pary, gdy lodowate spojrzenie Wilsona omiotło ich. Jego irytacja była oczywista, wzbudzając w nich strach. Jednym spojrzeniem zdołał ich całkowicie zastraszyć. Gang poczuł dreszcz na plecach i wrosł w ziemię. Osoba, która mogła zarezerwować najlepsze apartamenty w Royal Pavilion, była albo bogata, albo wpływowa – z pewnością nie był to ktoś, kogo mogli sobie pozwolić obrazić. – Nie ma jej tutaj. Poszukamy jej w innym kierunku. Widząc, że gang rzucił się w inną stronę, Yvette zamrugała długimi, podkręconymi rzęsami, zdejmując ramiona z jego szyi. Zrobiła krok w tył, tworząc dystans między nimi. – Dzięki. – Ton Yvette pozostał obojętny, gdy odeszła na swoich smukłych nogach. Ale właśnie gdy zrobiła krok naprzód, para dużych dłoni wciągnęła ją z powrotem w jego objęcia. – Jak śmiesz mnie wykorzystywać i od razu odchodzić? – Głęboki, magnetyczny głos Wilsona wywołał dreszcze na jej plecach, brzmiąc niewytłumaczalnie uwodzicielsko. Dodał: – Czy zawsze wszystko układa się dla ciebie tak wygodnie? Czy on czegoś od niej oczekiwał? Gdy Yvette sięgnęła do kieszeni, by zaoferować mu pieniądze, zdała sobie sprawę, że nie ma przy sobie nic poza tym czipem. Widząc jej próbę przekupstwa, Wilson wyciągnął telefon i pomachał nim przed nią. Jego usta wykrzywiły się w subtelnym, uwodzicielskim uśmiechu, który przeszył ją dreszczem, kusząc i zniewalając w jednej chwili. – Nie chcę pieniędzy, po prostu zostaw mi swój numer. Postawisz mi posiłek i będziemy kwita. Yvette pomyślała, że mężczyzna przed nią jest przebiegły jak lis. Spuściła wzrok. Nie lubiła mieć u ludzi długów wdzięczności. Wzięła więc jego telefon i zostawiła swój numer. – Mogę już iść? – Yvette oddała mu telefon, a jej zachwycające oczy były pozbawione emocji. – Oczywiście. – W leniwym, magnetycznym głosie Wilsona słychać było nutę rozbawienia, a jego urok był niezaprzeczalny. – Do następnego razu. Dopiero gdy Yvette odeszła, Wilson odwrócił wzrok. Na jego ustach błąkał się słaby uśmiech. Był wyraźnie w dobrym nastroju. Wyłaniając się z cienia, Samuel nie mógł powstrzymać się od wyrażenia swojego zmieszania. – Panie Quinn, nie musiał pan pomagać tej dziewczynie przed chwilą… Biorąc pod uwagę pozycję Wilsona, nie musiał on grać w teatrzyku Yvette, by ją chronić. Poza tym był znany z bycia ogromnym mizofobem. Jak mógł tolerować tak bliski kontakt z tą dziewczyną przed chwilą? Gdy Samuel głowił się nad tym, rozbawiony głos Wilsona zabrzmiał leniwie: – Taa, zrobiłem to celowo. Samuel był zszokowany, słysząc te słowa. … – Szefowo, wszystko w porządku? – Gdy Yvette wyszła przez bramę Royal Pavilion, Jake pospiesznie wybiegł z samochodu. Zeskanował ją wzrokiem i z ulgą stwierdził, że nie ma żadnych obrażeń. – Dzięki Bogu, że nic ci nie jest, szefowo. Już miałem wysłać ludzi na ratunek! To wszystko moja wina, że podałem złą lokalizację… – Niech to się więcej nie powtórzy. Jake pokiwał energicznie głową: – Obiecuję, że nie będzie następnego razu, szefowo! Yvette nie powiedziała nic więcej. Wyciągnęła czip z kieszeni i rzuciła go w jego stronę. – Zawieź to do laboratorium i niech to przeanalizują. Jake pospiesznie złapał czip. W końcu taki mały kawałek technologii był wart miliardy, więc musiał obchodzić się z nim ostrożnie. – Szefowo, nie bierzesz udziału w tych badaniach? Ludzie z instytutu badawczego ciągle gadają, że chcą cię zobaczyć. Są spragnieni twoich wskazówek. Poza tym, jeśli będziesz zaangażowana, szanse na sukces będą jeszcze wyższe. – Odwiedzę laboratorium, jak będę miała czas – odpowiedziała nonszalancko Yvette. Wkrótce potem otrzymała prośbę o kontakt na WhatsAppie. Tylko kilka osób znało jej prywatny numer telefonu, więc było oczywiste, kto dodał ją na WhatsAppie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka