Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki

Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki

Autor: Seraphina Moreau

Rozdział 8
Autor: Seraphina Moreau
3 mar 2026
Wiedząc, że menedżerka i personel nie będą mieli odwagi jej zdradzić, Yasmin unikała ich błagalnych spojrzeń. Niezauważony przez innych, jej wyraz twarzy pociemniał z frustracji. Nigdy nie spodziewała się, że Yvette, ta nędzna kobieta, sama przywróci usunięte nagrania z monitoringu. Ostatecznie zrujnowała wszystkie plany Yasmin. "Powiem wam jeszcze jedno. Moja droga Yvie ma więcej pieniędzy, niż jest w stanie wydać!" Yara wciąż kipiała ze złości. Czułym gestem poklepała Yvette po dłoni, po czym dała znak służbie, by przynieśli jej torebkę. Yara otworzyła ją, wyciągnęła pliki gotówki i wcisnęła je w dłonie Yvette. "Weź te pieniądze i pokaż im, kto tu jest naprawdę biedny! Yvie, kupuję teraz dla ciebie to całe centrum handlowe! Jest całe twoje!" Irwin był równie wściekły. Yvette była ich cenną córką i nie mogli znieść widoku jej smutku, a co dopiero tak niesprawiedliwego traktowania! Irwin wykonał telefon, wzywając dyrektora generalnego centrum handlowego, który wkrótce przybył z umową w ręku. Pochylił głowę z szacunkiem, wręczając dokument Yvette. "Panno Murray, całe centrum handlowe należy teraz do pani!" To konkretne centrum handlowe znajdowało się w jednej z najbardziej ruchliwych dzielnic Jubilife City, a czynsze sięgały milionów miesięcznie. Yara powiedziała czule: "Czynsz za jeden lokal wynosi tu zaledwie kilka milionów miesięcznie. Może to niewiele, ale to nie problem. Będę ci dawać milion dziennie na twoje wydatki!" To sprawiło, że Yasmin zzieleniała z zazdrości. Jej miesięczne kieszonkowe wynosiło tylko pół miliona, a kieszonkowe Yvette zaczynało się od miliona na dzień dobry! Była z powrotem dopiero od jednego dnia, a Yara i Irwin już obsypywali ją taką ilością pieniędzy. Jeśli tak dalej pójdzie, dla Yasmin nie zostanie nic w rodzinie Murrayów! "Nie potrzebuję tego". Yvette zdecydowanie pokręciła głową. Nie brakowało jej pieniędzy, a w ciągu dnia mogła wydać tylko określoną sumę. Jednak Yara ją źle zrozumiala. "Czy milion dziennie to dla ciebie za mało? To może dziesięć milionów?" "Yvie, ja też będę ci dawać 20 milionów dziennie!" wtrącił Irwin, chcąc okazać swoje wsparcie. Wiedząc, że jeśli odmówi, tylko zwiększą kwotę oferowaną na jej dzienne wydatki, Yvette westchnęła z rezygnacją. "Niech będzie, jak mówicie". Nie potrzebowała pieniędzy, ale niezachwiane zaufanie i wsparcie ze strony Irwina i Yary naprawdę rozgrzało jej serce. W międzyczasie Yasmin stała obok, zgrzytając zębami z frustracji. Wszystkie jej starania, by wrobić Yvette, odniosły odwrotny skutek, czyniąc ją bogatszą. Była niesamowicie wściekła! ... Tymczasem w szpitalu panował spory ruch. "Już wszystko ze mną dobrze. Chcę wyjść ze szpitala i nikt z was mnie nie powstrzyma!" Martha nalegała na opuszczenie szpitala, jak tylko odzyskała siły. Lekarze i pielęgniarki nie mogli jej dłużej powstrzymywać. Właśnie gdy byli bezradni, rozległ się głęboki głos: "Babciu". Do sali pewnym krokiem wszedł dystyngowany mężczyzna. Gdy to zrobił, temperatura wewnątrz zdawała się spaść, rzucając cień niepokoju na wszystkich obecnych. "Twój stan dopiero zaczął się poprawiać. Nie możesz tu robić awantur" – powiedział Wilson spokojnie, ale stanowczo. Przy Wilsonie Martha stopniowo się uspokoiła. Usiadła prosto, z rękami ułożonymi z gracją na kolanach. "Nie robię scen. Muszę natychmiast wyjść, żeby podziękować dziewczynie, która mnie uratowała" – upierała się. "Musisz zostać w szpitalu, żeby w pełni wyzdrowieć. Dopilnuję, żeby ktoś ją dla ciebie znalazł" – odpowiedział Wilson tonem, w którym brzmiała nuta autorytetu. Martha dobrze znała jego charakter i wiedziała, że dalsze kłótnie nie mają sensu. Mogła tylko westchnąć i przypomnieć mu łagodnie: "Will, musisz znaleźć tę dziewczynę, która mnie uratowała!" Martha nie mogła powstrzymać się od wyobrażania sobie, jak cudownie by było, gdyby ta piękna i dobra młoda dama mogła zostać żoną jej wnuka! Niestety, Wilson był już zaręczony z córką rodziny Murrayów. Mimo to odetchnęła z ulgą, że ma wnuka w podobnym wieku co ta dziewczyna, więc wciąż była nadzieja, że będą razem. Gdyby ta młoda dama mogła zostać jej wnuczką, Martha byłaby przeszczęśliwa! Na samą myśl o tym twarz Marthy rozjaśniła się uśmiechem i nie mogła powstrzymać się od zachichotania do siebie. "Will, nie masz pojęcia, jak wyjątkowa była ta dama. Prawie umarłam, a jej zawdzięczam życie!" Podczas gdy Martha wciąż zachwalała swoją wybawicielkę, uwaga Wilsona odpłynęła gdzie indziej. Słuchał jej jednym uchem, wzrok mając utkwiony w wiadomościach na telefonie, które pozostawały bez odpowiedzi. Mimo godnych podziwu cech tajemniczej damy, była ona niesamowicie powściągliwa. Nawet w tej chwili nie raczyła odpowiedzieć na wiadomości Wilsona. "Will, czy ty w ogóle słuchasz, co do ciebie mówię?" "Mów dalej, Babciu". Wilson wyrwał się z zamyślenia, a jego głos był głęboki i poważny. "O mój Boże, nie wierzę! Nie usłyszałeś ani słowa po tym wszystkim, co powiedziałam. Co z ciebie za wnuk?" wykrzyknęła Martha. Słuchając ciągłego potoku nowego slangu, którego Martha nauczyła się w sieci, Wilson potarł skroń i zwrócił się do Samuela. "Dopilnuj, żeby Babcia od teraz spędzała mniej czasu w internecie". "Nie ma mowy! Jestem już uzależniona od sieci. Życie bez Internetu byłoby takie nudne!" Martha natychmiast zaprotestowała. Wtedy coś sobie przypomniała i szybko zmieniła temat. "A właśnie, Will. Kiedy planujesz spotkać się ze swoją narzeczoną z rodziny Murrayów?" Głębokie, wąskie oczy Wilsona błysnęły chłodem i poprawił ją stanowczym tonem: "Babciu, nie mam narzeczonej". "Nie zapominaj, że moje serce dopiero co się ustabilizowało!" Martha spodziewała się takiej reakcji i zaczęła grać mu na nerwach. "Kto wie, kiedy dostanę kolejnego ataku serca, jeśli znowu mnie zdenerwujesz!" Wyraz twarzy Wilsona złagodniał z rezygnacją i zmienił temat rozmowy. "Odpoczywaj dobrze, Babciu. Pójdę znaleźć osobę, która cię uratowała". Zgodnie z przewidywaniami, gdy tylko usłyszała te słowa, Martha podekscytowała się i wielokrotnie pokiwała głową. "Dobrze, pospiesz się i znajdź tę młodą damę. Dałam jej szmaragdowy wisiorek, naszą rodzinną pamiątkę, w dowód wdzięczności za uratowanie mnie. Will, musisz jej odpowiednio podziękować, gdy ją znajdziesz. Musisz spełnić wszystko, o co poprosi!" "Dobrze, Babciu". Wilson opuścił oddział z surowym wyrazem twarzy, powracając do swojego zwykłego, lodowatego zachowania. Szorstkim tonem rozkazał: "Jak tylko znajdziesz osobę ze szmaragdowym wisiorkiem Babci, upewnij się, że jej żądania zostaną spełnione w całości". Skoro uratowała życie Marthy, rodzina Quinnów nie ważyłaby się jej źle potraktować. Samuel skinął głową na znak potwierdzenia. "Tak jest, panie Quinn". Wilson ponownie odblokował telefon, a jego wzrok, zimny i przenikliwy, utkwil w oknie czatu. Przygryzł lekko dolną wargę, a w jego zazwyczaj opanowanym obliczu błysnęła nuta psoty. Nie mógł wyjść z podziwu dla tej sytuacji. Jak wspaniale, że ta dama wciąż nie odpowiedziała na jego wiadomość?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 – Jej ukryte twarze: Sekretne życie nieokrzesanej dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka