Irwin i Yara otoczyli Yvette w posiadłości Murrayów. Ujęli jej policzki w dłonie, a ich głosy drżały z troski. "Yvie, daliśmy tym ludziom surową nauczkę dla ciebie. Obiecujemy, że nigdy więcej nie pozwolimy, by spotkała cię taka niesprawiedliwość!"
Ostatecznie sklep wystosował oficjalne przeprosiny dla Yvette. Zwolnili nawet menedżerkę i pracownika, wyrzucając tych ludzi z Jubilife City na dobre.
Yvette nie wzięła sobie tej drobnej sprawy do serca i tylko skinęła głową z obojętnym wyrazem twarzy.
Yara kontynuowała ciepło: "Yvie, to sukienka, którą specjalnie wybrałam, żebyś założyła ją na bankiet. Jestem pewna, że będziesz w niej wyglądać niesamowicie, nasza piękna córeczko!"
Incydent w centrum handlowym sprawił, że stracili ochotę na zakupy ubrań. Dlatego Yara skontaktowała się z salonem sukien i wybrała kreacje bankietowe przez internet.
"Yasmin, to jest sukienka, którą wybrałam dla ciebie!" Yara nie zapomniała o Yasmin. Z czułością gestem przywołała ją do siebie. "Ty i Yvie powinnyście zagrać na pianinie na scenie podczas bankietu. Wtedy wszystkie damy z wyższych sfer będą mi zazdrościć, że mam tak wybitne córki!"
Wyraz twarzy Yasmin zgasł, gdy zobaczyła zdjęcie sukienki wybranej przez Yarę. Okazało się, że Yara dała Yvette najnowszy projekt, ale Yasmin dostała wzór z zeszłego roku.
Yasmin poczuła, że postępując w ten sposób, Yara była całkowicie stronnicza.
"Co się stało, Yasmin? Nie podoba ci się ta sukienka? Przysięgłabym, że zawsze lubiłaś tę markę..." odpowiedziała Yara.
Yara zawsze była słabego zdrowia, więc nie lubiła udzielać się towarzysko poza domem. Zazwyczaj wolała zajmować się ogrodem i rzadko zwracała uwagę na takie rzeczy jak moda. Naturalnie nie wiedziała, że ubrania dzielą się na najnowsze projekty i te z poprzednich sezonów.
Wiedziała tylko, że Yasmin lubi ubrania tej marki, więc specjalnie wybrała dla niej tę sukienkę.
Mimo zdenerwowania, Yasmin posłała jej słodki uśmiech, obejmując ramię Yary. Przed Yvette odegrała celowo czułą scenę. "Dziękuję, ciociu Yaro! Uwielbiam ją! Jesteśmy takie zgrane. Wcześniej też miałam oko na tę sukienkę!"
Chciała wbić Yvette do głowy jedną rzecz – że jest bliżej z Yarą i Irwinem, nawet jeśli to Yvette była biologiczną córką pary.
Niestety, Yvette nie raczyła nawet rzucić okiem na grę Yasmin. Brak zainteresowania ze strony Yvette był jak zimny policzek dla Yasmin, co zdenerwowało ją jeszcze bardziej.
"Cieszę się, że to słyszę!" Yara była zadowolona z reakcji Yasmin. Następnie zwróciła się łagodnym tonem do Yvette. "A, właśnie, Yvie. Twój piąty starszy brat, Sean, wraca do domu pojutrze, kiedy skończy się jego turniej e-sportowy!"
Delikatne brwi Yvette uniosły się, gdy usłyszała "turniej e-sportowy". Następnie skinęła głową. "Dobrze, rozumiem".
Mimo to Yara kontynuowała z tą samą łagodnością. "Yvie, Sean bywa porywczy. Jeśli w jakikolwiek sposób cię zdenerwuje po powrocie, powiedz o tym tacie i mnie. Pouczę Seana, żeby zachowywał się przy tobie jak należy!"
"Zgadza się!" dołączył Irwin, gorliwie kiwając głową. "Yvie, każę temu smarkaczowi klęczeć przed naszą rodzinną izbą pamięci i błagać o wybaczenie, jeśli odważy się ci dokuczać!"
Nie pozwoliłby nikomu znęcać się nad jego cenną córką, nawet swoim pięciu synom.
Yasmin nie mogła powstrzymać przewrócenia oczami, słysząc to. Nawet kącik jej ust wygiął się nieznacznie w niemal niedostrzegalnym drwiącym uśmiechu.
Wiedząc, że Sean ma wkrótce wrócić, była zdeterminowana, by wymyślić sposób na sprawienie, by Sean znienawidził Yvette.
...
Yvette siedziała na kanapie i grała w gry na telefonie. Manewrowała swoją postacią w grze smukłymi opuszkami palców. Już sama jej obecność cieszyła oko.
Jednak Yasmin natychmiast rzuciła na nią pogardliwe spojrzenie i prychnęła w myślach. Uważała Yvette za niekompetentną nieudacznicę. W końcu do bankietu nie zostało wiele czasu, a Yvette wciąż miała ochotę grać w gry mobilne.
Yasmin nie zamierzała marnować czasu tak jak Yvette. Zamiast tego musiała ćwiczyć swoje umiejętności gry na pianinie. Yasmin chciała skraść całą uwagę na bankiecie i zmiażdżyć Yvette, wieśniaczkę, którą jej rodzina przygarnęła ze wsi!
Tymczasem Yvette otrzymała zaproszenie do gry, gdy tylko była online. Zaakceptowała je bez większego namysłu. Po tym włączyła mikrofon na czacie drużynowym i usłyszała przyjemny, podekscytowany męski głos.
"Rebir, znowu jesteś online! Mam ci do przekazania niesamowite wieści. W tym roku wygrałem Krajowe Mistrzostwa E-sportowe! Co o tym myślisz? Czy jesteś ze mnie dumna?" wykrzyknął Sean Murray.
"Całkiem nieźle" – odpowiedziała swobodnie Yvette. Zgodziła się, że wygranie mistrzostw krajowych to rzeczywiście przyzwoite osiągnięcie.
Podekscytowanie Seana stało się bardziej zauważalne po otrzymaniu pochwały od Yvette. Dodał: "Rebir, słyszałem, że jesteś w Jubilife City. Wracam tam do domu pojutrze, jak tylko skończą się zawody i ceremonia wręczenia nagród. Co powiesz na spotkanie po tym, jak pojadę do domu zobaczyć się z moją młodszą siostrą?
Jesteś dla mnie kimś w rodzaju mentora i przyczyniłaś się do mojego zwycięstwa w mistrzostwach krajowych. Naprawdę chciałbym się spotkać i podziękować ci osobiście!"
Rebir była legendą w społeczności e-sportowej. Miała niesamowite umiejętności w grach i wygrała wiele światowych zawodów. Jednak zniknęła ze społeczności krótko po tych zwycięstwach.
Kiedyś Sean przecenił swoje talenty i wyzwał Rebir na pojedynek, gdy był młody i lekkomyślny. Ich pojedynek jeden na jednego zakończył się tym, że spuściła mu niezłe lanie.
Od tamtej pory był przekonany o umiejętnościach Rebir. Miał dla niej najwyższy szacunek, jednocześnie się jej obawiając.
"Młodszą siostrą?" zapytała Yvette, bystrze wyłapując te słowa kluczowe. Uniosła brew i poczuła złe przeczucie. Zastanawiała się, czy Sean może być tym piątym starszym bratem, o którym dowiedziała się wcześniej.
"Tak!" rzucił Sean bez większego namysłu. "Odnaleźliśmy moją zaginioną siostrę, więc rodzice wciąż mnie ponaglają, żebym wracał do domu. Szczerze mówiąc, nie jestem aż tak chętny, żeby ją poznać. Robię to tylko dlatego, że rodzice nalegają!"
Chociaż Sean twierdził, że tak czuje, zarezerwował już najwcześniejszy lot powrotny do Jubilife City na pojutrze.
Kontynuował: "Mama upiera się nawet, żebym przygotował dla niej prezent. Jakie to irytujące! Rebir, skoro też jesteś kobietą, jaki prezent twoim zdaniem by się jej spodobał?"
Kropki łączyły się w umyśle Yvette. Bezradność zamigotała w jej zniewalających, skośnych oczach.
Sean nie zauważył dziwnego zachowania Yvette. Zamiast tego paplał dalej. "A, nieważne. Nie ma sensu cię pytać, Rebir. Sam coś wymyślę".
Dotknął równo ułożonych prezentów na swoim biurku i wpadł w stan rozdarcia. Zastanawiał się, czy powinien po prostu dać siostrze wszystkie dziesięć.
"Kobiety są takie kłopotliwe. Będę udawał twardego starszego brata, kiedy wrócę do domu. W ten sposób nie odważy się mi sprzeciwić ani rzucić wyzwania. Musi robić wszystko, co powiem, bez żadnych sprzeciwów!"
"Robić, co powie, bez żadnych sprzeciwów?" zastanawiała się Yvette.
Słuchała w milczeniu, jak Sean się przechwala. Gdy skończył, stwierdziła bez emocji: "Dziś będziesz ćwiczył przez trzy dodatkowe godziny".
"Czekaj. Co? Dlaczego?" Rysy Seana natychmiast wykrzywiły się w wyrazie bólu. Jego głos przeszedł w jęk, gdy zaczął narzekać: "Trzy dodatkowe godziny, Rebir? Jesteś okrutna!"
W swoim cierpieniu zastanawiał się, co powiedział nie tak. Dlaczego Rebir ukarała go dodatkowym treningiem tak nagle?
Yvette nie powiedziała mu już nic więcej. Po czym przeszła w tryb offline i wyszła z gry.
Wtedy właśnie otrzymała powiadomienie z WhatsAppa.
















