– Jestem ci winien przeprosiny, Yvette. Nawaliłem wczoraj w nocy. Nie powinienem był ciągnąć cię na drinki... – powiedział Collin.
Yvette zbyła to, kręcąc niedbale głową.
– Nic się nie stało.
Collin odetchnął z ulgą, widząc, że Yvette nie ma mu tego za złe. Dzięki Bogu, była wyluzowana i nie chowała urazy. W przeciwnym razie Wilson musiałby go naprostować!
Czując ulgę, Collin nie mógł się powstrzy
















