– Cholera, zejdźcie mi z drogi! – zażądał Jake.
Zimne, przeszywające spojrzenie Wilsona spoczęło na zjeżonym Jake'u. Więc to był ten młody człowiek, o którym wspominał Collin?
Młody, owszem, ale był wyraźnie tylko dzieciakiem. Nie było mowy, żeby Yvette poleciała na kogoś takiego jak on.
– Przepuśćcie go – powiedział Wilson.
Ubrani na czarno ochroniarze natychmiast zwolnili uścisk na Jake'u, pozwa
















