Luna Krwawego Księżyca

Luna Krwawego Księżyca

Autor: Aurora Blackwood

Rozdział 2 Wybrane odrzucenie
Autor: Aurora Blackwood
5 cze 2026
Rozdział 2 "Co ty, do cholery, myślałaś, że robisz, siedząc tam jak głupia? Nie masz za grosz poczucia własnej wartości?" warknął Ryder, a jego warkot przyciągnął uwagę wszystkich w watasze; przerwali oni pracę, by spojrzeć w stronę lasu. Ryder był synem bety i wkrótce miał przejąć to stanowisko po ojcu. Nie wspominając o tym, że jego matka była alfą. Zatem moc w jego głosie to nie były żarty. "Ogłuchłaś? Odpowiedz mi! Na co czekałaś? Aż Declan skończy, żeby mógł ci wyjaśnić, co się dzieje? Myślisz, że to była sytuacja, która w ogóle wymaga jakiegokolwiek tłumaczenia?" Ryder kipiał z wściekłości, a Seraphina spojrzała na niego pełnym udręki wzrokiem. "Musi być. Declan nie mógłby mi zrobić czegoś takiego. Nie mówił też, że znalazł swoją przeznaczoną. Dlaczego miałby ukrywać coś takiego przede mną? Zawsze wspierałam go w każdej decyzji. Może Hazel go uwiodła." Umysł Seraphiny popadał w zaprzeczenie, a Ryder potrafił to wyczuć. "Biorąc to pod uwagę, nie sądzisz, że to dziwne? Dziewczyna, która nigdy ze mną nie rozmawiała, nagle zaczęła zachowywać się tak przyjaźnie. Jestem pewna, że to dlatego, że chciała zbliżyć się do mojego Declana," powtarzała Seraphina, a Ryder zgrzytał zębami z wściekłości na dobór jej słów. "Seraphina Vance! Opanuj się, dobrze? Myślisz, że to, co widziałaś w tym domu, to był jakiś scenariusz? Declan, twój najlepszy przyjaciel, był..." Ryder przerwał w połowie zdania, widząc jej zaszklone oczy. To było jasne. Niezależnie od tego, co Seraphina wmawiała sobie, by poradzić sobie z prawdą, jej umysł i serce już wiedziały, co się stało. Jej drżąca sylwetka była tego dowodem. "Powiedz swojej wilczycy, żeby przejęła kontrolę i ci pomogła, Seraphino. Błagam, wiem, że nie byłem dla ciebie najlepszym wsparciem, ale posłuchaj mnie ten jeden raz. Tylko w ten sposób zapanujesz teraz nad emocjami, inaczej obawiam się..." Ryder nie dokończył zdania. Mocno chwycił ją za ramiona, zaciskając zęby, gdy jej ciało nie przestawało drżeć. "To tak bardzo boli," po raz pierwszy od śmierci ojca z ust Seraphiny wyrwał się skowyt, a Ryder objął ją od tyłu. "To minie. Ciii... Uwolnij to z siebie. Nic strasznego się nie stało. Dobrze, że nie był twoim przeznaczonym, i że nie skonsumowaliście waszej miłości i uczucia naznaczając się nawzajem, prawda?" Ryder próbował uspokoić Seraphinę. Szczerze mówiąc, to był pierwszy raz od ich dzieciństwa, kiedy pozwoliła mu się tak przytulić, i gdyby nadarzyła się ku temu inna okazja, radowałby się z odzyskania przyjaciółki, ale nie dziś. Podobnie jak jej uśmiech, tak i jej ból był zaraźliwy, a Ryder czuł przenikające go fale smutku. Zwierzęta mają szósty zmysł, a jego wilk doskonale radził sobie z wyłapywaniem jej smutku i bezradności. "Co się stało, Ryder? Znowu się nad nią znęcasz? Dlaczego nie możesz zostawić tej dziewczyny w spokoju? I tak już tyle wycierpiała. Czy musisz jej to jeszcze utrudniać?" Była luna watahy spojrzała na Seraphinę ze współczuciem, a Ryder parsknął. "Jesteś pewna, że to ja się nad nią znęcam? Mam nadzieję, że widzisz, że próbuję pomóc jej przejść przez ten ból. Co jej się stało? Dlaczego nie zapytasz o to swojego syna, który właśnie rżnie jej przyjaciółkę?" warknął Ryder i chociaż wiedział, że okazuje brak szacunku byłej lunie, niewiele go to obchodziło. Po pewnym czasie z domu wyszedł Declan, kierując się w stronę centrum watahy, kiedy usłyszał zamieszanie. "O co tu chodzi?" zapytał Declan, a jego spojrzenie przeniosło się i pociemniało, gdy zobaczył Rydera obejmującego Seraphinę, która wyglądała na słabą i smutną. "Synu, co się dzieje? Dlaczego Ryder twierdzi, że zraniłeś Seraphinę?" zapytała matka Declana, a ten zamarł. To niemożliwe, żeby przed chwilą wszystko zobaczyła, prawda? Ale jeśli tak było, to dlaczego nic nie słyszeli? Czy aż tak zatracił się w chwili uniesienia? "Jestem pewien, że jest jej smutno z powodu wizyty na grobie ojca. Zostaw ją w spokoju, Ryder," powiedział chłodno Declan, ale Ryder nie ustąpił. "Próbujesz powiedzieć, że przed chwilą nie uprawiałeś s*ksu z Hazel w tamtym wiejskim domu? Ponieważ dokładnie to widziała," rzekł Ryder, a oczy Declana nieznacznie się rozszerzyły. "Czy Hazel jest twoją przeznaczoną, Declan?" wyszeptała Seraphina, w końcu znajdując w sobie odwagę, by poruszyć tę niewygodną kwestię. Gdyby Hazel była jego przeznaczoną, byłaby gotowa wybaczyć mu uprawianie z nią s*ksu. Wiedziała, że więź przeznaczenia jest święta i nie można z nią walczyć, ale nie wybaczyłaby mu zatajenia tego przed nią i zrobienia z niej głupiej w oczach wszystkich. "Nie jest," westchnął Declan, po czym spojrzał po wszystkich, zaciskając szczęki. "Skoro nie jest twoją przeznaczoną, to..." Seraphina nie dokończyła zdania, a jej serce znów zabolało. Nie zmuszała go do tego więź przeznaczenia. To było w pełni jego działanie. Bolało to jeszcze bardziej. "Rzeczywiście, znalazłem swoją przeznaczoną w dniu moich urodzin," "Ty jesteś moją przeznaczoną," wyznał Declan po przedłużającej się ciszy, a ona poczuła się, jakby wylano jej na głowę kolejne wiadro lodu. Nie miało to dla niej sensu. Ona była przeznaczoną Declana? Więc co, do cholery, robił, rżnąc inną dziewczynę? Co mu chodziło po głowie? Dlaczego jej nie powiedział? Słowa Declana wstrząsnęły nie tylko Ryderem i Seraphiną, ale wszystkimi członkami watahy. "Coś ty powiedział?" jako pierwszy zapytał Ryder. "Ona jest moją przeznaczoną, ale ja nie... To skomplikowane, okej?" Declan próbował się tłumaczyć, podchodząc do niej. Podniósł dłoń i już miał ująć jej policzki, by ją uspokoić, kiedy Seraphina wymierzyła mu siarczysty policzek. Jego głowa odskoczyła na bok, a on stał w szoku, podczas gdy wszyscy wokół głośno wciągnęli powietrze. Jej wilczyca wyła wewnątrz niej z bólu. Wyła tak głośno, że Seraphina obawiała się, iż jeśli będzie to trwać dalej, ona sama może stracić głos. 'To boli. Jak on mógł nam to zrobić? Dlaczego jego wilk w ogóle na to pozwolił? To było nasze miejsce. To my miałyśmy z nim tam być. Jak on mógł...' Nyx zawodziła i wyła, a serce Seraphiny pękało jeszcze bardziej. "Byłam smutna i wściekła, bo myślałam, że mój najlepszy przyjaciel mnie zdradził i zataił przede mną coś tak ważnego. Myślałam, że osoba, którą kochałam przez całe życie, nie potrafiła zdobyć się na to, by wyznać mi prawdę o swoich uczuciach, a tymczasem byłeś moim przeznaczonym? Cała ta miłość, którą do ciebie czułam, to niekończące się przyciąganie, wynikało z tego, że byłeś moim przeznaczonym, a ty o wszystkim wiedziałeś, ale wolałeś milczeć. Jak śmiałeś, Declan?!" warknęła Seraphina, a Declan rozmasował szczękę, po czym westchnął. "Porozmawiamy o tym w domu, dobrze? Nie róbmy tu niepotrzebnego zamieszania. Puść ją, Ryder," ostatnie zdanie Declan wypowiedział władczym tonem. "Dlaczego w domu? Chcę, żeby wszyscy poznali prawdę. Dlaczego uprawiałeś z nią s*ks? Jeśli chodziło tylko o tę fizyczną stronę, wiedziałeś, że czekałam tylko na to, aż rozpoznamy się jako przeznaczeni, i nic nie powstrzymałoby nas przed złączeniem się, więc w czym..." Seraphina urwała, po czym spojrzała na Declana z niedowierzaniem. Gdyby chodziło o kogoś innego, trudno byłoby w to uwierzyć. Ale Seraphina znała Declana aż za dobrze. Hazel dołączyła do watahy pięć miesięcy temu. Kim była Hazel? Była nieślubną, trzecią córką alfy innej watahy. W jej żyłach płynęła krew alfy. I mimo swojego nieprawego pochodzenia, wciąż nazywano ją córką Alfy. Kiedy przyszło do porównania ich dwóch, Seraphina nie mogła się z nią równać. Czy to dlatego Declan ją wybrał? Mogło to wyglądać jak zwykły s*ks mający na celu opanowanie żądz, ale dlaczego akurat ona ze wszystkich osób? Nie była nawet tą najładniejszą i najseksowniejszą. Tą była Shanaya. "Chodzi o władzę," Seraphina sama odpowiedziała na swoje pytanie, a Declan przestał udawać dobrego chłopaka. "Masz rację. Chodzi o władzę. Chcę, żeby ona była moją Luną, a ona jest tym równie zainteresowana. Nie widzę więc powodu, dla którego miałbym wiązać się z Gammą, która nie robi nic poza opłakiwaniem swoich smutków," zakpił Declan, po czym odwrócił się. "Kiedy Ryder się nad tobą znęca, kiedy ktoś ci coś powie, kiedy przypominasz sobie ojca lub coś zepsujesz, potrafisz tylko płakać, a to gra mi na nerwach. Nie mogę mieć za Lunę takiego słabeusza jak ty. Szanowałem jednak naszą przyjaźń, dlatego nie mówiłem ci tego wszystkiego, mając na uwadze twoją sytuację," powiedział Declan, a mimo że Ryder nie pałał do tego gościa szczególną sympatią z powodu jego zachowania, nie mógł uwierzyć, że jego Alfa mówi coś takiego. "Kiedy Bogini Księżyca łączy dwoje ludzi, nie robi tego po to, aby stali się najpotężniejszą parą wszech czasów. Robi to, ponieważ te dwie osoby mają się wzajemnie dopełniać," zaoponował Ryder, a Declan zachichotał. "Cóż, przykro mi, ale nie mogę wziąć na swoją przeznaczoną takiego mięczaka. Nie wyganiam jej z watahy, może tu żyć za darmo, a nawet od czasu do czasu cieszyć się moim uczuciem, ale to wszystko, co mogę dla niej zrobić," z tonu Declana wprost ociekała jego arogancja. Dla wszystkich było to jasne. Litował się nad Seraphiną. "Wybrałem już moją Lunę. Jest nią Hazel Pierce," Declan uśmiechnął się do Hazel, która podeszła do niego i pocałowała go na oczach wszystkich, i jeśli to była ta ostatnia nić, która musiała pęknąć, to właśnie pękła. Wściekle ocierając oczy i policzki, by powstrzymać łzy, które stawały się przyczyną jej nieszczęść, Seraphina spojrzała na Declana i wzięła głęboki oddech. "Podjąłeś decyzję o wyborze swojej Luny. A ja zdecyduję, czy zostanę tu i będę patrzeć na ten brud. Nie tylko zhańbiłeś świętą więź przeznaczenia, naszą czystą przyjaźń i moją miłość do ciebie, ale także Boginię Księżyca," oczy Seraphiny pociemniały, a jej łzy zaczęły wyglądać jak łzy z krwi, spływające po jej policzkach. "Chcesz opuścić watahę? Nie podoba ci się moja litość i współczucie? W porządku. Możesz odejść, kiedy tylko zechcesz. Ta wataha i tak nie potrzebuje niewdzięcznych s*k takich jak ty," uśmiechnął się drwiąco Declan. "Ja, Declan Thorne, odrzucam Seraphinę Vance jako moją prawowitą przeznaczoną, przyszłą Lunę watahy, i pozbawiam ją wszelkich obowiązków Luny. Ja, Declan Thorne, odrzucam również Seraphinę jako członka watahy Silver Crest, tym samym ogłaszając ją wyrzutkiem," Declan spojrzał na Seraphinę przekrwionymi oczami, a ona, która nigdy nie przypuszczała, że posunie się do czegoś takiego, padła na kolana, zanim z jej ust wydobył się przeszywający uszy krzyk. "Aaaaaaaaaaaaaaaaa," krzyknęła, odchylając głowę do tyłu, kiedy poczuła się tak, jakby jej ciało stanęło w płomieniach. Ryder z przerażeniem spoglądał na rozgrywającą się przed nim scenę, gdy Seraphina zwinęła się w kłębek, a z jej ust wydobywały się przeszywające krzyki, od których serce drżało mu z żalu nad nią. Jakby odrzucenie więzi przeznaczenia to było za mało, musiał jeszcze zerwać z nią więź z watahą. Ryder wiedział, że Declan to niewdzięczny gówniarz, ale nigdy nie przypuszczał, że może być aż tak podły. Zabrał jej jedyne połączenie z rodzicami. Teraz, kiedy jest wyrzutkiem, nie będzie miała wstępu na terytorium watahy. Jak mógł być dla niej tak okrutny? Jak teraz będzie odwiedzać groby rodziców? Łzy Seraphiny płynęły z jej oczu w niekontrolowany sposób. Każdemu, kto ją widział w tej chwili, robiło się jej żal. Chociaż rozumieli decyzję swojego Alfy i akceptowali ją, to być może posunął się nieco za daleko, odbierając jej również dom. Była luna watahy stała w szoku, nigdy by nie pomyślała, że jej syn potraktuje w ten sposób kogokolwiek. Wyglądało to tak, jakby był teraz zupełnie nowym człowiekiem. "Declan..." zaczęła, ale Declan rzucił jej wrogie spojrzenie, po czym spuściła głowę, nie mówiąc nic więcej. Ból ten będzie utrzymywał się jeszcze przez około 24 godziny, dopóki więź powoli się nie zerwie, a ona nie stanie się wyrzutkiem. I z tym bólem będzie musiała spakować wszystkie swoje rzeczy, zanim opuści watahę. "Seraphina, wstań. Ci ludzie nie zasługują na to, by oglądać cię w takim stanie," Ryder pomógł jej wstać, po czym ją podtrzymał i zaczął odprowadzać z powrotem do jej domu. Declan, który obserwował tę scenę, z irytacją zgrzytnął zębami. Doskonale wiedział o trosce i uczuciu Rydera do Seraphiny przez cały ten czas, kiedy była przez niego dręczona. Jako mężczyzna potrafił czytać w sercu innego mężczyzny i wiedział, że Ryder dokuczał jej po to, by zwrócić na siebie jej uwagę. A widząc, jak Ryder skwapliwie korzysta z okazji, Declan zacisnął pięść. "Zostaw ją, Ryder. Jest teraz wyrzutkiem. Z pewnością nie chciałbyś stracić swojego miejsca w watasze za pomaganie wyrzutkowi, prawda?" zakpił Declan, sądząc, że Ryder wypuści ręce Seraphiny, ale ku jego zdumieniu, ten jeszcze mocniej zacisnął na nich dłonie. "To nie będzie problemem. Ja też nie mam zamiaru żyć w watasze dowodzonej przez żądnego władzy, wbijającego nóż w plecy sk*rwiela. Jestem pewien, że nasz poprzedni Alfa, Alistair, byłby teraz zawstydzony swoim synem, podobnie jak twoja matka, która nawet nie może na ciebie spojrzeć," zakpił Ryder, po czym potoczył wzrokiem po wszystkich, kręcąc głową na widok ludzi, którzy tylko stali i cieszyli się przedstawieniem. "Czym mi groziłeś? Wyrzuceniem z watahy, tak? Ja, Ryder Cross, odrzucam więź watahy Silver Crest i tym samym ogłaszam się wyrzutkiem," powiedział Ryder, a Seraphina, która ledwo panowała nad bólem, rozszerzyła oczy, odwracając się, by na niego spojrzeć. "Oszalałeś?!" warknęła na niego z bólem Seraphina, a on się uśmiechnął. "Co? Myślisz, że pozbędziesz się swojego dręczyciela? Nie ma mowy," uśmiechnął się z wysiłkiem Ryder, zaciskając zęby, by znieść swój własny ból. Na tym polegała różnica między odrzuceniem więzi a byciem odrzuconym. Jako że to Ryder odrzucił więź, jego ból był o ponad połowę mniejszy od tego, przez co przechodziła Seraphina po tym, jak Declan ją odrzucił. Biorąc głęboki oddech, pochylił się, po czym podniósł ją na rękach w stylu panny młodej, gotowy wyruszyć do lasu i rozpocząć ich nowe życie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Wybrane odrzucenie – Luna Krwawego Księżyca | Czytaj powieści online na beletrystyka