– Kyson – szepnęła Seraphina, idąc powoli w jego stronę. Kyson zacisnął pięści, co nie umknęło jej uwadze.
Zatrzymała się, a jej serce boleśnie zabiło na samą myśl, że mógłby nie chcieć jej obecności. Wzięła głęboki oddech.
To nie był moment, by myśleć o tym, czego on chciał. Chodziło o to, czego potrzebował, a Seraphina była pewna, że potrzebuje jej wsparcia i pocieszenia.
– Wiem, że cierpisz. Po
















