"Wreszcie," Seraphina spojrzała w niebo, a Grayson przewrócił oczami na dramatyzm dziewczyny.
Wysiedli z samochodu i skierowali się w stronę wielkich bram rady.
"Wow, to jest gigantyczne. Tylko mi nie mów, że musimy tam iść pieszo," Seraphina spojrzała z ostrożnością na Alistaira.
"Oczywiście, że nie. Zorganizowałem konie, żeby zabrały was do środka."
"Naprawdę?" Seraphina rozszerzyła oczy w szoku
















