Luna Krwawego Księżyca

Luna Krwawego Księżyca

Autor: Aurora Blackwood

Rozdział 6 Prześladowanie
Autor: Aurora Blackwood
5 cze 2026
Rozdział-6 "I jak? Mamy dobre wieści", Ryder wszedł do domu, podczas gdy Serafina chrupała ciasteczka, po czym uniosła brwi. "Dobre wieści?" "Tak, skarbie", Ryder klasnął w dłonie, przełączając serial, który oglądała, i włączając muzykę, a Serafina uniosła brwi, gdy podciągnął ją do góry. "Woah, widzę, że jesteś naprawdę szczęśliwy", skomentowała Serafina, gdy ją obrócił, co wywołało u niej chichot, kiedy uniósł ją w powietrze, odpychając ją i przyciągając do siebie. "Dalej, powiedz mi wreszcie te dobre wieści", powiedziała Serafina, a on uśmiechnął się od ucha do ucha. "Zgadnij, kto dostał się do drużyny, która weźmie udział w Olimpiadzie w imieniu college'u", zapytał Ryder, a Serafina spojrzała na niego w szoku. "Poważnie? Więc to dlatego byłeś taki zajęty? O mój boże, gratulacje!" Serafina rzuciła się na niego, mocno go przytulając, a Ryder uśmiechnął się szeroko, zanim rumieniec wkradł się na jego szyję, gdy zorientował się w ich bliskości. "Dostaliśmy też pozwolenie na dalszy pobyt tutaj", powiedział Ryder, by odwrócić swoją uwagę od dociskającego się do niego ciała, a uśmiech Serafiny przygasł na wzmiankę o pozwoleniu, podczas gdy jej myśli powędrowały w stronę palanta alfy, który zgotował jej piekło pierwszego dnia. "Cóż, nie cieszysz się z tego?" Ryder spojrzał na nią wyczekująco, a Serafina potrząsnęła głową, po czym uśmiechnęła się szeroko. "Jestem tak szczęśliwa, że z chęcią pożarłabym teraz świetnie ugotowaną przez ciebie lasagne", Serafina uśmiechnęła się łobuzersko, a Ryder zachichotał na jej zagrywki, mające nakłonić go do gotowania. "Czasami myślę, że zostałem nie twoim stronnikiem, ale twoim osobistym kucharzem", Ryder odwrócił się, a Serafina wskoczyła mu na plecy, przez co potknął się i poleciał do przodu, zanim złapał ją za nogi, by utrzymać ją w miejscu. "Nie mów tak. Czy nie uwielbiasz dbać o to, bym była dobrze nakarmiona? Nie kochasz mnie?" Serafina wydęła wargi, a Ryder bezradnie zacisnął usta w wąską linię. "Oczywiście, że cię kocham. Zawsze będziesz moją przyjaciółką numer jeden. I tak, uwielbiam dbać o to, żeby ten uroczy brzuszek był pełny. A teraz mogłabyś zejść z moich pleców? Do najlżejszych to ty nie należysz", powiedział Ryder, a Serafina zamruczała pod nosem, zanim zacisnęła mocniej chwyt. Chociaż Ryder udawał, że jest zły i zirytowany jej wskakiwaniem na jego plecy, w głębi serca czuł radość, że zachowywała się w jego towarzystwie tak swobodnie. Zupełnie bez wiedzy tej dwójki, w lesie, w pewnej odległości od nich, stał mężczyzna, obserwując ich interakcję z mrocznym wyrazem twarzy. Dłonie miał zaciśnięte po bokach, a jego oczy przybierały teraz całkowicie bursztynową barwę. Jakby czując czyjś wzrok na swoich plecach, Serafina zeskoczyła na dół i podeszła do okna, marszcząc brwi, gdy nikogo tam nie dostrzegła. Odwróciła się i ze stłumionym uśmiechem spojrzała na plecy Rydera. Bardzo przez nią wycierpiał, a teraz, kiedy wreszcie zaczyna dostawać to, na co zasłużył, nie zamierzała stać mu na przeszkodzie. Ryder opuścił dla niej stado w imię przyjaźni. Najmniejsze, co mogła zrobić, to znosić żarty Alfy Kysona aż do zakończenia studiów. Co więcej, mógł się tak zachowywać, bo był zgryźliwy albo po prostu w złym humorze. Alfa nie może mieć aż tyle wolnego czasu, by bez przerwy ją dręczyć, prawda? 'Przez długi czas pozwalałam ludziom cierpieć na moich oczach. Nie pozwolę, by uśmiech mojego przyjaciela kiedykolwiek znów zniknął przeze mnie', Serafina obiecała sobie w duchu, po czym przytuliła Rydera od tyłu, co wywołało u niego głębokie westchnienie. Następnego dnia~~~~ "Hej", Serafina usłyszała głos dobiegający z tyłu i odwróciła się, napotykając wzrok chłopaka, którego pytała o drogę. "Cześć, starszy kolego", uśmiechnęła się Serafina, a Grayson zaśmiał się z niej, przez co zmarszczyła brwi. "Co?" zapytała. "Cóż, czyż nie jesteś uroczą małą samotniczką? Kto się dzisiaj tak wita?" "Nie widzę nic złego w moim powitaniu. Technicznie rzecz biorąc, jesteś moim starszym kolegą," "Cóż, to prawda", odparł Grayson, a Serafina wzruszyła ramionami. "Ot cała ja", uśmiechnęła się i miała właśnie wejść do klasy, gdy Grayson nagle chwycił jej rękę, pociągając ją do tyłu, przez co wpadła na jego klatkę piersiową. Wyrwawszy dłoń z jego uścisku, Serafina miała go zapytać, co to miało znaczyć, kiedy zobaczyła, jak wiadro z lodem spada na podłogę sponad wejścia. "Trzeba mieć wyostrzone zmysły, co?" Grayson spojrzał jej w oczy, a ona skinęła głową, po czym zrobiła krok w tył. "Dziękuję. To było niespodziewane. Kto robi takie rzeczy?" Serafina rozejrzała się, a jej wzrok zatrzymał się na dziewczynie wpatrującej się prosto w nią. "W każdym razie zajęcia niedługo się zaczną. Do zobaczenia później", powiedział Grayson, a Serafina spojrzała na jego oddalające się plecy, zanim weszła do klasy. To nie było dobre. Jako wojowniczka, zawsze miała wyostrzone zmysły. Tak bardzo pochłonęła ją rozmowa, że nawet nie wyczuła nastroju w otoczeniu i opuściła gardę. Na szczęście było to tylko wiadro z lodem i ktoś ją uratował, ale co, jeśli byłoby to coś poważniejszego? Mając zawsze na plecach celownik ze względu na bycie samotniczką, opuszczenie gardy było największym błędem, jaki mogła popełnić. Zbliżając się do miejsca przy oknie, stanęła, by odsłonić żaluzje i uniosła brwi, widząc w odbiciu dziewczynę wyjmującą sztylet z kieszeni, dzięki czemu szybko zdążyła zrobić unik. "Co do cholery?" Serafina spojrzyła na dziewczynę. "Ups, nie miałam zamiaru w ciebie rzucić. Celowałam w to drzewo", dziewczyna ewidentnie kłamała, a Serafina zacisnęła pięści, gotowa do walki, dopóki nie przypomniała sobie szczęśliwej twarzy Rydera. "Nic się nie stało", usiadła na swoim miejscu. "Co do –!!" Serafina wrzasnęła, szybko zrywając się z miejsca, gdy zobaczyła skorpiona wspinającego się po jej nodze. "Wygląda na to, że mój zwierzak cię polubił", powiedział jakiś chłopak, a Serafina spojrzała na wszystkich, którzy podśmiewali się z jej nieszczęścia. Zaplanowali to wszystko. Ale dlaczego obrali ją na cel? Nawet nie znała tych ludzi, którzy zachowywali się w ten sposób. "Hej, w porządku? Ci ludzie potrafią się czasem zachowywać jak palanci", Serafina odwróciła się do dziewczyny, która posłała jej szczery uśmiech, i westchnęła. Człowiek. Zgadła, że to właśnie z tego powodu ci ludzie nie atakowali jej swoimi mocami. Byli tu ludzie. "W porządku. Dziękuję. Po prostu nie spodziewałam się tak gorącego powitania", uśmiechnęła się Serafina, a ludzka dziewczyna skinęła głową, po czym wyciągnęła rękę. "Clara", szepnęła. "Serafina", Serafina uścisnęła jej dłoń, a kiedy reszta zauważyła, że samotniczka weszła w interakcję z człowiekiem, zgrzytali zębami jeszcze bardziej, ponieważ nic już nie mogli zrobić. Reszta wykładów minęła z wszystkimi rzucającymi jej złośliwe spojrzenia, a w pewnym momencie w końcu odkryła cechę wspólną tych wszystkich osób, które się nad nią znęcały. Wszyscy byli wilkołakami i należeli do jednego konkretnego stada. Stada Krwawego Księżyca. Nie chciała tak myśleć, ale miała przeczucie, że to wszystko miało coś wspólnego z Alfą Kysonem albo z tą całą Victorią. "Chcesz dołączyć na lunch?" zapytała Serafina Clarę, licząc na to, że obecność człowieka u jej boku zaoszczędzi jej trochę wilkołaczych tortur. "Przykro mi, ale jem z moim chłopakiem. Studiuje w budynku medycyny", powiedziała Clara, a Serafina uśmiechnęła się w duchu z goryczą. No oczywiście, jak mogła oczekiwać, że będzie miała tyle szczęścia? Pędząc do stołówki w nadziei, że zdobędzie swój lunch i zniknie wszystkim z oczu na czas przerwy, Serafina zgarnęła swojego burgera i frytki, po czym wyszła na boisko, oddychając z ulgą na widok, że nie ma tam żadnego z jej dręczycieli. Jeśli Serafina myślała, że tylko dlatego, że znajdowała się z dala od stołówki i budynku, zostanie oszczędzona, czekała ją niespodzianka. Zaraz potem dostrzegła Alfę Kysona i jego popleczników wkraczających na teren, i jakby miał wbudowany w nią jakiś radar, jego wzrok natychmiast odnalazł jej oczy, przez co rozszerzyła źrenice i odwróciła wzrok. 'Na litość boską, proszę, nie pozwól mu tu podejść i zrobić z mojego lunchu piekła', modliła się, ale szczęście nie było po jej stronie. "Cóż, czy to nie ta nowa, gruba i brzydka samotniczka?" Głos Victorii rozległ się tuż obok niej, a Serafina zacisnęła pięści. Gruba, brzydka, suka, przeklęta, żałosna, beksa, baryła, wielkie cyce. To tylko niektóre ze słów, jakimi zawsze ją nazywano w jej stadzie, kiedy w pobliżu nie było Declana, i kiedy bywała na zewnątrz jako samotniczka. Słysząc to słowo po raz kolejny, na powierzchnię wypłynęły smutne wspomnienia związane z jej stadem. Nie reagując na Victorię, Serafina odetchnęła z ulgą, gdy Kyson poszedł dalej, nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem. Tego właśnie chciała. Nie zwracaj na nią uwagi i traktuj ją jak zarazę. Trzymaj się od niej z daleka. Serafina przytaknęła sama sobie, ale jej radość została przerwana, gdy zauważyła, że Victoria i jej mała grupka nie podążyli za Kysonem. Teraz, gdy na to spojrzała, dostrzegła w tej grupie dziewczynę, która rzuciła w nią nożem. Więc to była sprawka Victorii. "Czego chcesz?" Serafina spojrzała na Victorię. "Czego chcę? Chcę, żebyś przeprosiła za kpienie ze mnie", powiedziała Victoria, a Serafina prychnęła. "To nie była prośba, suko", wyszła z niej prawdziwa natura Victorii, gdy mocno chwyciła Serafinę za włosy, sprawiając, że ta rozszerzyła oczy ze zdziwienia. Serafina warknęła z bólu, chcąc wyrwać się z uścisku Victorii, ale zanim zdążyła się ruszyć, pozostałe dziewczyny przytrzymały ją z tyłu, pozwalając Victorii szarpać za jej włosy jeszcze mocniej. Zaciskając pięści, była gotowa odkopnąć od siebie dziewczyny i uderzyć Victorię mocno w twarz, gdy nagle zamarła. 'Naprawdę cieszę się, że zostałem wybrany, Serafino', słowa Rydera odbiły się echem w głowie Serafiny, a ona przygryzła wargę, czując się całkowicie bezradna. "Na to właśnie zasługują suki takie jak ty. Niektórzy nie rozumieją języka słów, i z takimi musimy wejść w relację fizyczną", powiedziała Victoria, po czym wyjęła swój nóż, a usta Serafiny zadrżały lekko, gdy odwróciła wzrok. Wiedziała, że gdyby spojrzała na Victorię, wojowniczka w niej chciałaby stanąć do walki, ale nie mogła. Victoria była częścią stada Kysona, a oni pozwolili im pozostać na swoich granicach. "I co? Wreszcie się boisz?" Victoria spoliczkowała mocno Serafinę, a wszyscy wokół zatrzymali się, by popatrzeć na tę scenę, a żaden z nich nie śmiał pomóc samotniczce. "Jeszcze nie zamierzasz przepraszać?" Victoria prychnęła, kiedy nie doczekała się żadnej reakcji, po czym kopnęła Serafinę w brzuch, która szamotała się w uścisku sześciu dziewczyn. Jęcząc głośno z bólu, oczy Serafiny zaszły łzami, kiedy kaszlnęła krwią. "Puszczajcie mnie", głos Serafiny był zaledwie drżącym szeptem, a Victoria uśmiechnęła się złowieszczo. "Mam cię puścić? Cóż, zabawa dopiero się zaczyna", Victoria zbliżyła nóż i zaczęła powoli rozcinać dłoń Serafiny, co sprawiło, że jej wilk zaskomlał, domagając się podjęcia walki, ale Serafina tylko ją tłumiła. Serafina wiedziała, że to uczelnia sprzymierzona z ludźmi, i zostałaby wyrzucona, gdyby zrobiła coś złego. "Co jest? Dlaczego tak na mnie patrzysz? Myślisz, że ktokolwiek tutaj zamierza ci pomóc? O, skarbie, jestem przyszłą luną stada, na którego terytorium przebywasz. Byłam spokojna ze względu na Kysona, ale muszę pokazać sukom takim jak ty ich prawowite miejsce", oczy Victorii pociemniały, ale Serafina wciąż patrzyła w dół na krople krwi spadające na ziemię. 'To świetna wiadomość. Prawda? Po ukończeniu studiów, wyprowadzimy się i będziemy wiodły dobre życie', pełne nadziei, błyszczące oczy Rydera przemknęły przed oczyma Serafiny i zamknęła je. "Przeprasza–" Nie mogła dokończyć zdania, kiedy Victoria wykonała kolejne cięcie, sprawiając, że zakręciło jej się w głowie, a gdy to zrobiła, usłyszała w oddali warkot. "Co wy sobie myślicie, że co robicie!" Serafina usłyszała znajomy głos, ale była zbyt oszołomiona, by z wdzięcznością posłać uśmiech osobie, która ją uratowała. Co to było? Nie mówcie tylko, że na nożu był tojad. Gdy dziewczyny puściły ręce Serafiny, ta upadła na ziemię, a jej wzrok spotkał się z surowym spojrzeniem Kysona, zanim się uśmiechnęła i zamknęła oczy. 'Przepraszam, Ryder. Znowu mogę sprawić ci kłopoty', szepnęła.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 Prześladowanie – Luna Krwawego Księżyca | Czytaj powieści online na beletrystyka