Luna Krwawego Księżyca

Luna Krwawego Księżyca

Autor: Aurora Blackwood

Rozdział 4 Alpha Kyson i jego blask
Autor: Aurora Blackwood
11 cze 2026
"To pierwszy dzień college'u, tato. Zawsze chciałeś zobaczyć, jak dostaję się do jednego z najlepszych, prawda? Jesteś szczęśliwy w niebie? Czuwasz nade mną, prawda?" Serafina uśmiechnęła się do zdjęcia w ramce, a jej oczy zaszły łzami. Wkładając zdjęcie z powrotem do torby, odwróciła się, uśmiechając się słabo do Rydera, który zacisnął usta w wąską linię. "Zamierzasz tam iść tak płacząc? Ten college nie jest dla słabych, Serafino. Nie mów mi, że już pierwszego dnia planujesz dać sobie skopać tyłek", Ryder pociągnął ją za policzki, a ona prychnęła, po czym otarła resztki wilgoci z oczu. "Z tego co pamiętam, to ja cały czas spuszczałam ci łomot na treningach. Potrafię powalić Betę, a żaden Alfa nie chciałby zawracać sobie głowy samotniczką. Problem z głowy", Serafina wzruszyła ramionami. "Gotowa do drogi?" zapytał Ryder, a Serafina skinęła głową. Pół godziny później Ryder zaparkował samochód przed uniwersytetem, a Serafina wysiadła, przyciągając uwagę wszystkich z dwóch powodów. Po pierwsze, była samotniczką, a po drugie – w dodatku piękną. Serafina nie miała białej, porcelanowej skóry, ale jej cera i tak była jasna. Nie była chuda, ale nie była też gruba. Jej krągłości były idealne, z odrobiną tłuszczyku na brzuchu, co wcale nie ujmowało jej urody. Jej znakiem szczególnym były długie, brązowe włosy, które sięgały poniżej ud, a którymi nieustannie się chwaliła. "Chyba samotnicy też mają osobny parking. Zastanawiam się, jak będą nas odróżniać na zajęciach", westchnął Ryder, a Serafina spojrzała na tablicę z napisem 'parking dla samotników' ze skomplikowanym wyrazem twarzy. Profesor wspominał, że spotkamy się z pewną dyskryminacją. Mam nadzieję, że skończy się tylko na korzystaniu z innych rzeczy, a nie na czymś więcej. Pomyślała Serafina, po czym skinęła Ryderowi głową. "Chcesz, żebym odprowadził cię pod salę? Mamy jeszcze trochę czasu", powiedział Ryder. "Z tym sobie poradzę", odparła Serafina. Jak zamierza spędzić cztery lata w tym miejscu, jeśli teraz stchórzy w ten sposób? "Spotkajmy się na lunchu", powiedział Ryder, a ona przytaknęła, po czym ruszyła w głąb budynku. "Cześć, czy mógłbyś mi powiedzieć, gdzie jest wydział biotechnologii?" Serafina zatrzymała się, by zapytać jakiegoś chłopaka, który zmierzył ją wzrokiem z góry na dół. "Pierwszy rok?" zapytał, żując coś ze zblazowaną miną niegrzecznego chłopca. "Drugie piętro, zachodnie skrzydło. Naprzeciwko sali konferencyjnej", powiedział, a Serafina skinęła głową. "Jestem Grayson. Trzeci rok biotechnologii, twój starszy kolega", chłopak wyciągnął rękę. Nie wyczuwając od niego żadnej negatywnej energii, Serafina mocno uścisnęła jego dłoń. "Serafina", przytaknęła, po czym ruszyła we wskazanym przez niego kierunku. Skręcając za róg, o mało co nie wpadła na dziewczynę niosącą trzy kawy, gdy ktoś pociągnął ją na bok, sprawiając, że spojrzała w oczy swojemu wybawcy. "Co do –" Serafina urwała, przypominając sobie, że musi się zachowywać. "Spokojnie", powiedział chłopak, uśmiechając się do niej, a ona zmarszczyła brwi. "Bardzo przepraszam", wyrzuciła z siebie dziewczyna przed odejściem, a Serafina westchnęła, po czym ponownie spojrzała na swojego wybawcę. "Dzięki, i przepraszam. Nie patrzyłam pod nogi", Serafina zrobiła krok w tył. "W porządku. Nie widziałem cię tu wcześniej", powiedział chłopak, idąc obok niej. "Ależ jestem zapominalski. Pozwól, że się przedstawię. Jestem Silas, przyszły Beta stada Krwawego Księżyca", powiedział chłopak, a Serafina zamarła. To przypomniało jej, że Ryder i ona muszą wkrótce pójść i się im zameldować. Zatrzymali się na ich terytorium po uzyskaniu tymczasowego pozwolenia od alfy. Teraz, gdy zostali przyjęci do college'u i zostaną na cztery lata, będą potrzebowali nowego pozwolenia na dłuższy okres. "Miło cię poznać, Beto Silasie. Jestem Serafina Vance, samotniczka mieszkająca na obrzeżach terytorium stada. Pewnie słyszałeś", Serafina spojrzała na niego, uważnie badając jego reakcję. "Serafina Vance, odrzucona Gamma", powiedział Silas, a Serafina zacisnęła pięści, prychając w duchu. Więc taka była jej nowa tożsamość w oczach wszystkich. "To bym była ja", Serafina uśmiechnęła się, a Silas westchnął. "J- ja nie chciałem zabrzmieć brakiem szacunku –" "W porządku. Jestem do tego przyzwyczajona. A teraz wybacz mi", Serafina prychnęła, po czym odwróciła się i na kogoś wpadła. "Jezu, co jest z tymi ludźmi –" Serafina zamilkła, gdy wyczuła wokół siebie potężną aurę. Czekaj. Tylko nie mów, że znowu wpadła na alfę. To byłby już drugi raz. Ilu właściwie Alfów jest w tej szkole? "Nie masz nic lepszego do roboty, niż wpadanie na ludzi? To już twój drugi raz. Czy w ten sposób zwracasz na siebie uwagę, samotniczko?" Serafina zmarszczyła brwi na dźwięk znajomego głosu, po czym podniosła wzrok, a jej spojrzenie spotkało się z właścicielem głosu. Cóż, przynajmniej to nie był alfa. "Po pierwsze, mam na imię Serafina, i mogę powiedzieć to samo o tobie. Czy w ten sposób zwracasz na siebie uwagę, bo widzę, że twoje ubrania chyba nie spełniają swojej funkcji? Próbowałaś wpaść na jakiegoś chłopaka? Czyżbym zrujnowała twoje plany?" zapytała Serafina, udając szok, podczas gdy mierzyła dziewczynę wzrokiem z góry na dół. "Co powiedziałaś?" Victoria wpadła we wściekłość, a Serafina uśmiechnęła się jeszcze szerzej. "Zgadłam? O mój boże, strasznie mi przykro", Serafina naśladowała piskliwy głosik. "Jak śmiesz! Zapomniałaś, gdzie twoje miejsce, brudna samotniczko? Wiesz, kim jestem?" Victoria warknęła, a Serafina spojrzała jej prosto w oczy, po czym się uśmiechnęła. "Zdecydowanie nie Boginią Księżyca", Serafina prychnęła, krzyżując ręce na piersi. "Wiesz co? Nie zepsuję sobie nastroju walką z tak obrzydliwym stworzeniem jak ty. Nie zniżę się do twojego poziomu", powiedziała Victoria, i kiedy miała już minąć Serafinę, ta wyciągnęła nogę, sprawiając, że Victoria upadła na kolana. "Ach, złapał mnie skurcz. Dlaczego miałabyś to zrobić? Zniżyć się tak bardzo, by mnie zranić?" Serafina zagrała swoją rolę, i po raz pierwszy w życiu Victoria poczuła się rozwścieczona. "Kyson! Zamierzasz pozwolić, by ta samotniczka tak mnie upokarzała?" Victoria wrzasnęła z frustracji, a Silas zacisnął usta w wąską linię, ledwo powstrzymując uśmiech. "Wystarczy, Victorio. Nie rób z siebie pośmiewiska", Alfa Kyson przeszedł obok Serafiny, a ona poczuła, jak jej serce na chwilę zamiera, gdy ich oczy przelotnie się spotkały. Zatrzymując się tuż obok Serafiny, Alfa Kyson spojrzał jej w oczy, a jego własne przybrały niemal czarny kolor. "Na początek, nie wpadłaś na nią, tylko na mnie. I zapewniam cię, że nie próbowałem zwrócić na siebie uwagi takiej samotniczki jak ty. Jak zamierzasz przeprosić?" zapytał Alfa Kyson, a Serafina, która spotkała go po raz pierwszy, ponieważ to Ryder poszedł prosić o pozwolenie, spojrzała na niego zdezorientowana. "Serafino, to jest Alfa –" "Czy prosiłem cię o interwencję?" słowa Kysona przerwały Silasowi w połowie zdania. "Przepraszam?" Serafina przetestowała swoje słowa. Nie mogła cofnąć tego, co powiedziała i zrobiła, więc to był jedyny sensowny sposób, jaki mogła znaleźć. "Gdyby przeprosiny mogły załatwić wszystko, po co na tym świecie byliby gliniarze i władze", Kyson przechylił głowę, po czym chwycił szczękę Serafiny w stalowym uścisku. Widząc, że zachowuje się w ten sposób z powodu tak błahego incydentu, nawet Silas pomyślał, że Kyson zareagował nieco zbyt gniewnie, ale to, co go zdezorientowało, to dlaczego Kyson był aż tak wkurzony? Jeszcze przed chwilą był w porządku. Przecież nie mogło go obchodzić to, co Serafina zrobiła Victorii, prawda? Jeśli Kyson myślał, że samo ściśnięcie jej szczęki i wpatrywanie się w nią z morderczym wzrokiem sprawi, że padnie przed nim na kolana, był w błędzie. Serafina, która kiedyś się bała i płakała z byle powodu, umarła tego samego dnia, w którym opłakiwała utratę swojego przeznaczonego, więzi ze stadem, a przede wszystkim zaufania. Teraz Serafina potrafiła toczyć własne bitwy i pokazać światu, że jest kimś więcej niż tylko odrzuconą Gammą czy samotniczką. A co ważniejsze, w przeciwieństwie do przeszłości, nie miała nic do stracenia ani do ukrycia. Słysząc pierwszy dzwonek zwołujący studentów do sal, Kyson gwałtownie cofnął rękę, sprawiając, że Serafina zachwiała się, zanim Silas chwycił ją za plecy, by ją ustabilizować. "Dzięki", Serafina uśmiechnęła się, po czym spojrzała na Kysona z równie morderczą intensywnością. "Jak na samotniczkę, z pewnością jesteś zuchwała. Ciekawe, jak długo tak pociągniesz", Kyson uśmiechnął się złowieszczo, wprawiając Serafinę w konsternację, po czym odszedł, a tuż za nim podążyła depcząca mu po piętach Victoria, która tylko prychnęła w jej stronę. "Woah, o co mu chodzi? Spośród wszystkich ludzi, czy Bogini Księżyca naprawdę musiała postawić na mojej drodze tego palanta Alfę?" Serafina zacisnęła wargi w wąską linię, a Silas odkaszlnął. "Nie spóźnij się w swój pierwszy dzień", przypomniał jej Silas, a ona uniosła brwi, po czym podniosła torbę i pobiegła w stronę klasy. Obserwując plecy oddalającej się dziewczyny, Silas westchnął z mieszanymi uczuciami. Silas zamierzał poznać Serafinę odkąd zobaczył jej zdjęcie od drugiego samotnika, Rydera, gdy ten przyszedł prosić o pozwolenie na ich pobyt. Zastanawiał się nad znalezieniem odpowiedniego momentu, by pójść i się z nią spotkać. Jej wygląd przykuł jego uwagę i chciał zgłębić ją nieco bardziej. Odkąd jego przeznaczona zginęła podczas ostatniego ataku samotników na stado, cały czas czuł się samotny. To był pierwszy raz, kiedy dziewczyna przyciągnęła jego wzrok nie tylko w celach łóżkowych. Wiedział o niej niemal wszystko. Została odrzucona przez swojego alfę-przeznaczonego, który odebrał jej również więź ze stadem, była córką wojownika Gammy ich stada i włóczyła się po lasach z przyjacielem z rangą bety, Ryderem. Nie sądził, że spotka ją tutaj w takich okolicznościach. Było w niej coś takiego, co sprawiało, że miało się ochotę chronić ten jej nieskażony uśmiech i szczery charakter. Biorąc głęboki oddech, poszedł w kierunku, w którym odeszła Serafina, zanim skręcił w lewo, by udać się do swojej własnej klasy. Mógł tylko mieć nadzieję, że nie podpadnie Kysonowi, bo inaczej nie będzie w stanie za wiele zrobić, by jej pomóc. To przypomniało mu, że ta dwójka niedługo przyjdzie prosić o pozwolenie, prawda? Wyglądało na to, że będzie to sposób, by spędzić z nią więcej czasu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Alpha Kyson i jego blask – Luna Krwawego Księżyca | Czytaj powieści online na beletrystyka