Luna Krwawego Księżyca

Luna Krwawego Księżyca

Autor: Aurora Blackwood

Rozdział 3 Nowe życie w nowym miejscu
Autor: Aurora Blackwood
5 cze 2026
Rozdział 3 Minął dokładnie miesiąc, odkąd Ryder i Seraphina opuścili watahę i zostali wyrzutkami. Przechodzili w pobliżu innych wyrzutków, zbliżając się do nich i opowiadając swoje historie, a wielu z nich, uczynnych i życzliwych, kierowało ich tylko w jedną stronę. Do watahy Krwawego Księżyca. Musieli walczyć ze złymi wyrzutkami, którzy chcieli wykorzystać ich osamotnienie, by przespać się z Seraphiną. Ryder radził sobie całkiem nieźle z jej ochroną, a bywały chwile, kiedy Seraphina czuła, że zbytnio nadużywa jego dobrej woli. Nie dość, że odrzucił dla niej watahę, to teraz ryzykował i marnował dla niej swoje życie. Ze względu na swoją siłę mógł dołączyć do dowolnej grupy wyrzutków lub watahy, ale ze względu na nią zawsze odrzucał wszystkie te propozycje. "Masz, zjedz to szybko. Moje gotowanie jest coraz lepsze," Ryder przyniósł dobrze ugotowany makaron i postawił go przed nią, spoglądając na nią w wyczekiwaniu. "Rzeczywiście, jest dobre," jęknęła z zachwytem Seraphina, po czym oboje zjedli posiłek. Podczas gdy Ryder posiadał umiejętności, Seraphina miała pieniądze. Matka zostawiła jej pokaźną kwotę przed śmiercią, a ponieważ ojciec nigdy z niej nie korzystał, wciąż pomnażała się ona na koncie w banku. Oprócz tego, co zostawił jej ojciec, na jej koncie znajdował się ponad milion dolarów i była to kwota, która w zupełności by im wystarczyła, by przetrwać życie, ale oboje potrzebowali nauki. Oboje musieli ukończyć edukację, żeby znaleźć pracę i gdzieś się ustatkować. Chociaż Seraphina miała dopiero siedemnaście lat, wyprzedzała swoją grupę wiekową o rok i podobnie jak Ryder, ukończyła już szkołę średnią. Dlatego też ich głównym celem było teraz dostanie się na studia, i właśnie tam musieli się dzisiaj udać. "Mam nadzieję, że to wypali w przypadku nas obojga," Ryder ujął jej dłoń, a Seraphina się uśmiechnęła. W ciągu ostatnich kilku dni uświadomiła sobie kilka rzeczy na temat Rydera. Traktował ją jak siostrę. Jego językiem miłości był dotyk i nieustannie potrzebował trzymać ją za rękę, dotknąć jej ramienia albo czegokolwiek, aby upewnić się, że jest bezpieczna i że przy nim jest. Lubił ją rozpieszczać i choć aktywnie poszukiwał swojej przeznaczonej, obiecał, że nigdy nie poświęci ich przyjaźni dla tej więzi. Seraphina miała ogromne szczęście, że po utracie wszystkiego w swoim życiu odnalazła tak dobrego przyjaciela. Prawdę mówiąc, on zawsze przy niej był, nieświadomie nawet w jej najmroczniejszych chwilach, ale ona była zbyt zaślepiona miłością, by to dostrzec. Po dotarciu na Uniwersytet, do którego aspirowali od tygodnia, oboje udali się do miejsc swoich rozmów kwalifikacyjnych, życząc sobie nawzajem powodzenia. "Panno Seraphina Vance," zawołała ją recepcjonistka, a ona weszła do gabinetu. "Dzień dobry, panno Seraphino Vance. Proszę usiąść," mężczyzna za biurkiem powiedział profesjonalnym tonem. "Tu jest napisane, że jest pani wyrzutkiem. Czy mogłaby pani wyjaśnić okoliczności, które do tego doprowadziły?" zapytał mężczyzna, a Seraphina uśmiechnęła się gorzko. Oczywiście, wszędzie tam, dokąd będzie musiała pójść, przyjdzie jej powtarzać tę żałosną historię z łzami w oczach. To Declan ją zdradził i oszukał, a jednak to ona jako jedyna ponosi tego konsekwencje. "Owszem, jeszcze miesiąc temu byłam członkinią watahy Silver Crest. Zostałam odrzucona przez mojego przeznaczonego alfę. Nie podobałam mu się, bo byłam Gammą, a ponieważ nie chciałam być tą drugą, odebrał mi również moją więź z watahą," powiedziała Seraphina w pełni stoickim głosem, a mężczyzna oderwał wzrok od jej teczki i skinął krótko głową. "Z pani akt wynika, że nigdy wcześniej nie podróżowała pani poza swój teren i nie miała pani kontaktów z ludźmi z innych watah, w tym z alfami. Zdaje sobie pani sprawę, że inni silni alfowie posyłają tu swoich synów i córki, prawda?" "Tak, proszę pana," Seraphina skinęła głową. "I że to szkoła koedukacyjna? Co oznacza, że będzie pani musiała mieć z nimi do czynienia. Alfowie, jak pani wie, bywają czasem dość dominujący, a skoro jest pani wyrzutkiem, sprawy mogą się dla pani nieco skomplikować. Oczywiście istnieją tu zasady, które mają utrzymać wszystkich w ryzach, ale mam nadzieję, że wie pani, w co się pakuje," powiedział mężczyzna, wcale nie ukrywając problemów, z jakimi może się spotkać, a Seraphina znów gorzko się uśmiechnęła. "Tak, proszę pana. Jestem tego w pełni świadoma. Celowo wybrałam to miejsce, ponieważ jest to koedukacyjna szkoła, do której uczęszczają też ludzie, co oznacza, że wszyscy będą starali się powstrzymywać przed niepotrzebnym używaniem swoich mocy," rzekła Seraphina. Mężczyzna za biurkiem spojrzał na nią, a słysząc te słowa, nie mógł powstrzymać uśmiechu. Czuł, jakby kontratakowała jego słowa, i spodobała mu się pewność siebie tej dziewczyny. "Bardzo dobrze. W takim razie witamy na pokładzie. Ponieważ oboje pani rodzice nie żyją i jest pani wyrzutkiem, może pani dołączyć do naszego specjalnego programu, w którym pokrywa pani jedynie 35% czesnego. Proszę odebrać formularz od recepcjonistki i pokazać jej to," powiedział mężczyzna, wręczając jej żółtą broszurę, na co Seraphina skinęła głową przed wyjściem. Idąc w kierunku końca korytarza, gdzie miał na nią czekać Ryder, jako że jego rozmowa odbywała się w innym skrzydle, zaraz po skręceniu za róg zderzyła się z kimś. "Bardzo prze..." reszta słów uwięzła w jej gardle, gdy jej wzrok napotkał najniebezpieczniejsze oczy, jakie kiedykolwiek w życiu widziała. Choć była to najpiękniejsza para oczu, to jednak potężna aura, którą emanowały przy jednym tylko spojrzeniu, nie była żartem. Nie było żadnych wątpliwości, że to alfa. I to w dodatku niezwykle potężny. 'Zaledwie dzień rozmowy kwalifikacyjnej, a ty już wchodzisz na alfów, żeby tylko przyciągnąć na siebie niechcianą uwagę i dostać lanie? Świetnie, Seraphino! Po prostu kur*a świetnie!' skarciła samą siebie Seraphina. "Oślepłaś? Nie widzisz, jak chodzisz, ty brudny wyrzutku?" odezwał się ktoś stojący za mężczyzną, ale Seraphina była zbyt oszołomiona, by spojrzeć na dziewczynę, z której ust padły te słowa. "Przepraszam," Seraphina pospiesznie odwróciła wzrok, gdy tylko dotarło do niej, że gapiła się alfie prosto w oczy. Szybko kłaniając się z szacunkiem, wyminęła go, uśmiechając się promiennie na widok Rydera, który radośnie do niej machał. To był wyraźny znak. Został przyjęty, tak samo jak ona. "Ja też!" krzyknęła Seraphina, nie czekając na jego odpowiedź, a Ryder uśmiechnął się na widok jej entuzjazmu. Ryder podniósł ją w górę jak małe dziecko i zakręcił się z nią, wywołując u niej śmiech z powodu swojego zachowania. "Przestań! Kręci mi się w głowie," wykrztusiła przez śmiech, chichocząc, kiedy Ryder postawił ją z powrotem na ziemi. Czego jednak nie zauważyła, to pewnego niezwykle lodowatego spojrzenia, utkwionego w niej w chwili, gdy z radością świętowała swoje przyjęcie. "Rany, oto właśnie różnica między niewychowanymi dziewuchami a damami. Spójrzcie tylko, jak zachowują się jak małpy. Nic dziwnego, że to wyrzutki," rzuciła dziewczyna stojąca za Alfą Kysonem. Widząc tę dwójkę, przesadnie eksponującą swoje szczęście, Alfa Kyson odwrócił się na pięcie, a jego i tak już zimny wyraz twarzy stał się jeszcze bardziej mroczny niż wcześniej.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Nowe życie w nowym miejscu – Luna Krwawego Księżyca | Czytaj powieści online na beletrystyka