Król Wilków miał pod swoim dowództwem milion żołnierzy, ale nie mógł sprzeciwić się rozkazowi swojego pana, by poślubić kobietę, której prawie nie znał. Kiedy Andrius i Luna się spotkali, zgodzili się odwołać aranżowane małżeństwo, ale gdy sprawy przybrały zaskakujący obrót, para postanowiła udawać małżeństwo i udawać męża i żonę. Czy Król Wilków zdoła oczarować swoją „narzeczoną” w wyznaczonym czasie, czy też narzeczona straci swoją przyszłość, zanim w ogóle zdążą się rozwieść?

Pierwszy Rozdział

„Ty mały draniu! Mam gdzieś to, jakim Królem Wilków jesteś na jakimś Zachodnim Froncie! Musisz pojechać do Sumerii i poślubić Lunę, córkę Crestfallów! „Jej dziadek uratował mnie dziesięć lat temu, a ja obiecałem mu, że się z nią ożenisz! Ta połówka jadeitu to symbol małżeństwa. Napisałem też adres Crestfallów w liście i dołączyłem zdjęcie Luny oraz jej numer kontaktowy. Lepiej tam jedź, żeby poślubić tę dziewczynę! „Jeśli nie przywieziesz mi zdrowego wnuka w przyszłym roku, skopię ci tyłek na oczach twoich ludzi!” Patrząc na zmięty list w dłoni, Andrius nie wiedział, czy się śmiać, czy płakać. Czytał list, który przysłał mu jego mistrz, będąc w samolocie. Jego mistrz, Stary Wiedźmośmiech, był jedynym człowiekiem w całej Florencji, który miał czelność skopać Królowi Wilków tyłek na oczach jego ludzi, Wilczych Rycerzy. Andrius był sierotą. Został porzucony przez swoich biologicznych rodziców, gdy jeszcze leżał w kołysce. Gdy płynął w dół rwącej rzeki, Stary Wiedźmośmiech go zobaczył i wyłowił. Chłopiec został zabrany na Wzgórze Tygrysów i szkolony jako jedyny uczeń Starego Wiedźmośmiecha. Stary Wiedźmośmiech traktował go jak własnego syna i nauczył chłopca wszystkiego, co wiedział. Po osiemnastu latach niezachwianej determinacji i treningu, Andrius stał się człowiekiem o wielu talentach. Gdy wybuchła wojna na Zachodnim Froncie, Andrius został wcielony do wojska i wysłany na linię frontu, aby służyć swojemu krajowi. Jego żelazne pięści zniszczyły arogancję wroga, gdy sam ruszył na milionowe wojska nieprzyjaciela i osobiście ściął głowę ich przywódcy. Po bitwie, która przyniosła mu sławę, służył swojemu krajowi przez kolejne dziesięć lat. Dzięki swojej niezłomnej pracy, założył najbardziej elitarne oddziały w całym kraju — Wilczych Rycerzy. Milion Wilczych Rycerzy stacjonowało na granicy, aby bronić kraju. Andrius otrzymał wówczas tytuł Króla Wilków. Nie wiedział jednak, że gdy wróci z frontu, jego mistrz zaaranżuje mu małżeństwo z kobietą. Potarł skronie, jego surowa twarz pokryła się bezradnością. Jego uparty mistrz był dziwną osobą o trudnym usposobieniu. Gdy starzec coś postanowił, nic nie mogło zmienić jego zdania. Skoro starzec zaaranżował to małżeństwo, musiał postąpić zgodnie z rozkazami i poślubić Lunę Crestfall w Sumerii. Trzy godziny później samolot wylądował na Centralnym Lotnisku w Sumerii. Andrius chciwie wciągnął powietrze, gdy tylko postawił stopę na ziemi. „Powietrze jest tu o wiele lepsze niż to przesiąknięte krwią na granicy.” Kiedy wyszedł z bramki przylotów, zobaczył duży tłum na zewnątrz lotniska, z niecierpliwością wpatrujący się do środka. Ludzie dowiedzieli się, że ktoś ważny przybywa do Sumerii, dlatego zebrali się przed lotniskiem, mając nadzieję, że choć na niego zerkają. Niestety, nie mogli nawet zbliżyć się do lotniska, ponieważ było ono zamknięte przez wojsko. U wejścia stacjonowało wielu żołnierzy z ostrą amunicją, aby utrzymać porządek. Nawet najbogatszy człowiek w mieście odmówiono wstępu. Andrius rozejrzał się i w końcu dostrzegł znajomą postać — burmistrza Sumerii, Marcusa Freely’ego. Marcus dostrzegł Andriusa, gdy tylko ten wyszedł z bramki przylotów. Ukłonił się uroczyście i z najwyższym szacunkiem powiedział: „Królu Wilków!” Andrius uśmiechnął się. „Marcus, minęły trzy lata, odkąd się widzieliśmy. Jak idzie twoja rekonwalescencja?” „Dziękuję za troskę, Królu Wilków. Teraz czuję się dobrze.” Marcus szczerze szanował młodego Króla Wilków, ponieważ zawdzięczał mu życie. Wtedy Marcus był zaledwie kapitanem służącym na Zachodnim Froncie. Batalion, którym dowodził, został zaatakowany z zasadzki przez siły wroga podczas wykonywania zadania. Gdy młody Król Wilków otrzymał wiadomość o zasadzce, osobiście poprowadził kompanię żołnierzy, aby wydobyć umierającego Marcusa z pola bitwy, ratując mu życie. Następnie Marcus został zwolniony ze służby z powodu odniesionych ran. Przeniósł się z powrotem do Sumerii i został wybrany burmistrzem. Wiedząc, że Król Wilków odwiedzi Sumerię, Marcus zamknął lotnisko, by go powitać. „Królu Wilków, wsiądźmy do samochodu.” Marcus otworzył drzwi Rolls Royce’a i gestem zaprosił Andriusa do środka. Jego działanie oszołomiło tłum na zewnątrz lotniska. „Czy ja dobrze widzę?” „Burmistrz Freely zamknął lotnisko tylko po to, by powitać młodego mężczyznę?” „Nasz burmistrz Freely zawsze wysoko cenił siebie, a jednak powitał tego młodego mężczyznę z takim szacunkiem. Ten facet to na pewno jakaś ważna persona!” „Czy to jakiś młody panicz z jakiejś sławnej rodziny ze Stolicy?” Pod niezliczonymi, ciekawskimi spojrzeniami, Andrius wszedł do Rolls Royce’a. Marcus ukłonił się i z szacunkiem powiedział: „Królu Wilków, przygotowałem ucztę na twoje powitanie. Zawiozę cię…” „W porządku.” Andrius uścisnął mu dłoń, zatrzymując Marcusa. „Marcus, czy mógłbyś zawieźć mnie do Long Island Cafe?” „Panie, po co tam jedziesz?” „Aranżowane małżeństwo…” Andrius uderzył się dłonią w czoło, ukrywając swoją bezradność. Oczy Marcusa zamigotały, był zdumiony. Co? Król Wilków, który poprowadził milion Wilczych Rycerzy na wojnę, człowiek, który cieszył się najwyższym poziomem władzy i autorytetu oraz posiadał nieskończoną ilość bogactw, został zmuszony do aranżowanego małżeństwa?! Marcus nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Jednakże, posłuchał rozkazów i zawiózł Andriusa do Long Island Cafe. Long Island Cafe znajdowało się w centrum miasta, gdzie każdy centymetr ziemi był wart kawałek złota. Koszty życia w centrum miasta były oczywiście wysokie. Ci, którzy mogli sobie pozwolić na wydawanie pieniędzy tutaj, nie byli zwykłymi ludźmi. Kobieta w dopasowanej białej sukience i z ponętną figurą czekała przy stoliku w kawiarni. Jej urocze oczy emanowały chłodem, gdy wpatrywała się w okno. Słońce wpadało przez okno, podkreślając jej długie włosy, które spływały na ramiona. Była jak bóstwo z niebios, o urzekającej prezencji. Kobieta miała wygląd, dobry temperament i bogactwo, była idealną kobietą pod każdym względem. Była nią nikt inny jak Luna z rodu Crestfallów. Andrius porównał ją ze zdjęciem w swojej dłoni, zanim do niej podszedł. Dostrzegając zbliżającego się mężczyznę, Luna uniosła podbródek i zmierzyła Andriusa wyniosłym spojrzeniem, po czym zapytała: „Czy jesteś Andrius Moonshade?” „Jestem” – skinął głową Andrius. „Gdzie jest symbol?” Luna brzmiała chłodno. Wydawało się, że próbuje odepchnąć Andriusa. Andrius pokazał połówkę jadeitu i położył ją na stole. Luna podniosła ją, by przyjrzeć się jej z bliska, po czym odłożyła z powrotem. Bez emocji powiedziała: „Przejdźmy do rzeczy. Zapoznałam się z twoimi danymi. Mieszkałeś w górach od zawsze i jesteś biedny. „Jestem córką Crestfallów, dyrektorem generalnym New Moon Corporation! Jesteś poza moją ligą!” Luna wyglądała na chłodną i pogardliwą. Była boginią i CEO New Moon Corporation w Sumerii. Nie należała do tego samego świata co biedny człowiek, którego widziała przed sobą, a jednak jej dziadek zmusił ją do poślubienia go. Dlaczego? Andrius był oszołomiony. Król Wilków, który był wysoko ceniony przez wiele rodzin królewskich i szlacheckich jako mąż dla ich córek, nagle stał się biedakiem w słowach tej kobiety. Luna odebrała milczenie Andriusa jako uświadomienie sobie różnicy w ich tożsamościach i statusach. Pogarda w jej oczach narastała. „Nie wiem, dlaczego mój dziadek chce, żebym wyszła za ciebie, ale nie jesteśmy z tego samego świata! Nie wyjdę za ciebie!”

Odkryj więcej niesamowitych treści